54 migrantów ujawniono w „pustej naczepie” w Budzisku. Tym razem trudno uwierzyć, że kierowca nic nie wiedział

54 migrantów ujawniono w „pustej naczepie” w Budzisku. Tym razem trudno uwierzyć, że kierowca nic nie wiedział

Jeszcze trzy–cztery lata temu podobne informacje pojawiały się niemal co tydzień. Kierowcy zawodowi doskonale pamiętają czasy, gdy podczas rozładunku lub postoju na parkingu odkrywano w naczepach nielegalnych migrantów, którzy wcześniej dostali się do środka bez wiedzy kierowcy.

Od pewnego czasu takich przypadków było znacznie mniej. Zdecydowanie częściej słyszeliśmy natomiast o przemycie migrantów samochodami osobowymi i dostawczymi. Dlatego wydarzenia z Budziska zwracają szczególną uwagę. Nie tylko dlatego, że chodzi o ciężarówkę, ale przede wszystkim ze względu na okoliczności całej sprawy.

W pustej naczepie było 54 migrantów

W czwartek, 3 lipca, w tymczasowym punkcie kontroli granicznej w Budzisku na wjazd do Polski zgłosił się 37-letni obywatel Rumunii kierujący samochodem ciężarowym na rumuńskich numerach rejestracyjnych.

Podczas kontroli funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej, działając wspólnie z funkcjonariuszami podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej, ujawnili w naczepie aż 54 cudzoziemców, którzy chcieli nielegalnie dostać się do Polski. Było wśród nich 30 obywateli Pakistanu, 15 obywateli Afganistanu oraz 9 obywateli Bangladeszu. Jak ustalono, kierowca przewoził ich z terytorium Łotwy.

Po wykonaniu niezbędnych czynności migranci zostaną przekazani stronie litewskiej. Wobec obywatela Rumunii wszczęte zostanie postępowanie karne.

Kiedyś kierowcy byli ofiarami przestępców

Przez wiele lat podobne przypadki wyglądały zupełnie inaczej. Migranci najczęściej dostawali się do naczep podczas postojów na parkingach, przecinali plandeki lub wykorzystywali moment nieuwagi kierowcy. Za całym procederem stały zorganizowane grupy przestępcze, które za możliwość wejścia do ciężarówki potrafiły pobierać od migrantów nawet kilka tysięcy euro.

Najbardziej aktywny był wówczas tzw. szlak bałkański. Kierowcy często nie mieli pojęcia, że wiozą nielegalnych pasażerów. O ich obecności dowiadywali się dopiero podczas rozładunku albo wtedy, gdy migranci sami próbowali wydostać się z naczepy.

W takich sytuacjach to właśnie kierowcy byli nierzadko pierwszymi poszkodowanymi przez działalność zorganizowanych grup przestępczych.

Tym razem trudno mówić o przypadku

Sprawa z Budziska wygląda jednak zupełnie inaczej.

Jeżeli w pustej naczepie znajduje się aż 54 osoby, naprawdę trudno uwierzyć, że kierowca mógł o tym nie wiedzieć. Taka liczba ludzi oznacza dodatkową masę sięgającą kilku ton. Trudno również nie zauważyć odgłosów dochodzących z naczepy czy zmienionego zachowania całego zestawu podczas jazdy.

Oczywiście o winie kierowcy zdecyduje sąd i prowadzone postępowanie, jednak okoliczności tej sprawy wyraźnie odróżniają ją od przypadków sprzed kilku lat, gdy kierowcy padali ofiarą osób nielegalnie dostających się do przestrzeni ładunkowej.

Na co liczył kierowca?

To pytanie wydaje się dziś najciekawsze.

Na przejściach granicznych wykorzystywane są nowoczesne urządzenia kontrolne. Skanery potrafią wykrywać nie tylko kontrabandę, taką jak papierosy czy narkotyki, ale również obecność ludzi w pojeździe. Funkcjonariusze korzystają także z innych metod kontroli i analizy ryzyka.

Czy kierowca liczył, że nie zostanie skierowany do szczegółowej kontroli? A może uznał, że uda mu się przejechać przez granicę bez wzbudzania podejrzeń? Odpowiedzi na te pytania przyniesie prowadzone śledztwo.

Grożą mu bardzo poważne konsekwencje

Jeżeli śledczy potwierdzą, że kierowca świadomie uczestniczył w organizowaniu nielegalnego przekroczenia granicy, może odpowiadać za jedno z najpoważniejszych przestępstw związanych z nielegalną migracją.

Tego rodzaju czyny zagrożone są surowymi karami pozbawienia wolności. Oprócz odpowiedzialności karnej kierowca musi liczyć się również z utratą pracy, przekreśleniem kariery w transporcie oraz innymi konsekwencjami wynikającymi z udziału w tego typu procederze.

Sprawa z Budziska pokazuje, że choć metody działania grup zajmujących się przemytem ludzi zmieniają się z biegiem lat, ciężarówki wciąż są wykorzystywane do organizowania nielegalnej migracji. Tym razem jednak wszystko wskazuje na to, że nie mamy do czynienia z kierowcą, który nieświadomie stał się ofiarą przestępców, lecz z sytuacją, w której jego udział w całym procederze był – przynajmniej według dotychczasowych ustaleń – świadomy.

Źródło: Podlaski Oddział SG

Sprawdź także