Bez ciężarówek Ukraina się nie odbuduje. Prezes ZMPD: polscy przewoźnicy nie mogą zostać tylko krajem tranzytowym

Bez ciężarówek Ukraina się nie odbuduje. Prezes ZMPD: polscy przewoźnicy nie mogą zostać tylko krajem tranzytowym

Odbudowa Ukrainy będzie największym przedsięwzięciem inwestycyjnym w Europie od zakończenia II wojny światowej. To ogromna szansa dla branży transportowej, ale tylko pod warunkiem, że polscy przewoźnicy nie zostaną zepchnięci na margines. Takie stanowisko przedstawił prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Jan Buczek podczas Ukraine Recovery Conference 2026 w Gdańsku.

Konferencja zgromadziła przedstawicieli rządów, instytucji międzynarodowych i biznesu, którzy rozmawiali o odbudowie zniszczonej wojną Ukrainy. Jednym z najważniejszych tematów była logistyka i transport.

Bez transportu drogowego odbudowa nie ruszy

Zdaniem prezesa ZMPD nie ma dziś wątpliwości, że to właśnie ciężarówki będą odgrywać kluczową rolę w odbudowie naszego wschodniego sąsiada.

Jak podkreślił Jan Buczek, nie da się odbudować dróg, mostów, szkół, szpitali czy zakładów przemysłowych bez dostarczenia na miejsce milionów ton materiałów budowlanych.

Choć wielu wskazuje na kolej jako naturalny środek transportu przy tak ogromnych inwestycjach, w praktyce jej możliwości będą ograniczone przez różną szerokość torów w Polsce i na Ukrainie. Oznacza to, że zdecydowana większość ładunków trafi na place budowy właśnie samochodami ciężarowymi.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD REKLAMĄ

Audyt kompetencji kierowcy

Granica nadal pożera setki milionów euro

Prezes ZMPD zwrócił uwagę na problem, z którym przewoźnicy walczą od lat – wielogodzinne, a często wielodniowe kolejki na przejściach granicznych.

Według wyliczeń ZMPD każda ciężarówka oczekująca na przekroczenie granicy generuje około 350 euro strat dziennie. Przy blisko 1,5 mln przekroczeń granicy rocznie nawet jednodniowe opóźnienie oznacza dla branży straty sięgające około 500 mln euro.

Dlatego ZMPD apeluje o konkretne działania, a nie kolejne dyskusje. Jednym z proponowanych rozwiązań jest przeniesienie odpraw celno-skarbowych na przygraniczne parkingi, dzięki czemu sam przejazd przez granicę mógłby odbywać się znacznie sprawniej.

Polscy przewoźnicy nie mogą zostać zepchnięci na boczny tor

Jednym z najmocniejszych akcentów wystąpienia Jana Buczka była kwestia konkurencji z przewoźnikami ukraińskimi.

Prezes ZMPD przypomniał, że po wybuchu wojny Unia Europejska i Ukraina zawarły porozumienie liberalizujące przewozy drogowe. W tamtym czasie było to konieczne, aby umożliwić eksport ukraińskich towarów oraz sprawne dostarczanie pomocy humanitarnej.

Zdaniem ZMPD sytuacja jednak się zmieniła.

Musimy wrócić do zasad zapewniających europejskim przewoźnikom uczciwe warunki konkurencji na rynku ukraińskim – podkreślił Jan Buczek.

Jak zaznaczył, Polska nie może ograniczyć swojej roli wyłącznie do kraju tranzytowego, udostępniającego swoją infrastrukturę przewoźnikom z Ukrainy. Różnice w kosztach prowadzenia działalności sprawiają dziś, że polskie firmy coraz częściej przegrywają konkurencję na tym rynku.

Branża chce stabilnych zasad

Prezes ZMPD zwrócił również uwagę na konieczność wprowadzenia przewidywalnych przepisów.

Według niego przedsiębiorcy planują inwestycje na lata, dlatego nie mogą być zaskakiwani nagłymi zmianami regulacji, które z dnia na dzień odbierają im możliwość konkurowania na rynku.

Dla polskich przewoźników odbudowa Ukrainy może oznaczać ogromne możliwości biznesowe. Warunek jest jednak jeden – potrzebne są sprawnie działające przejścia graniczne, stabilne przepisy oraz równe zasady konkurencji. Bez tego największy projekt inwestycyjny w Europie może okazać się szansą przede wszystkim dla zagranicznych firm, a nie dla polskich przedsiębiorców.

Źródło: ZMPD

Sprawdź także