ANIA NA WYSPACH ZACZĘŁA SPEŁNIAĆ SWOJE ZAWODOWE MARZENIA (5)

ANIA NA WYSPACH ZACZĘŁA SPEŁNIAĆ SWOJE ZAWODOWE MARZENIA (5)

Miałam kilka sytuacji, gdzie w okresie letnim kiedy było dłużej widno jechałam za ciężarówką i zdecydowałam się ją wyprzedzić. Ale kiedy „pan” zorientował się kto siedzi za kierownicą nagle przyspieszył nie patrząc na niebezpieczeństwo jakie stwarza. Ja staram się w takich sytuacjach odpuszczać, bo mam dla kogo wracać do domu, ale nie ukrywam, że jest to irytujące. Nie uważam, żebym w czymś odstawała od innych kierowców. Pracuję na równi z nimi również fizycznie i nikt za mnie tego nie robi.

A jak mi się udaje połączyć życie osobiste z zawodowym? Bywa z tym różnie. Oczywiście mam często wrażenie, że pewne sprawy mnie omijają, zauważyłam, że jako kierowca mniej szukam spotkań towarzyskich, jak to bywało kiedyś w dniach wolnych. Przestała mi przeszkadzać tzw. samotność, a czasem łapię się na gadaniu do siebie podczas jazdy  Póki co, jednak nie myślę o zmianie zawodu, a wręcz przeciwnie, za kierownicą czuję się bardzo dobrze.

ANIA NA WYSPACH ZACZĘŁA SPEŁNIAĆ SWOJE ZAWODOWE MARZENIA (4)

Jako, że jestem mamą dwójki dzieci jeżdżę „wkoło komina” gdyż nie pozwala mi to na tzw. w Wielkiej Brytanii Tramping czyli noce w kabinie. Aktualnie poruszam się Volvo i pracuję na plandekach co dla osób z moim wzrostem jest małym utrudnieniem, a w wietrzne dni czasem przy otwieraniu odkryłam, że potrafię latać,  bo razem z nią idę do góry, odrywając nogi od ziemi ale daję radę. Jeśli chodzi o utrzymanie czystości w kabinie to trochę taka „syzyfowa praca”…  Co dzień trzeba sprzątać pod siebie od nowa, bo wielu kierowców oczywiście nie wszyscy, ale wielu po prostu ma to gdzieś i nie dba o porządek, a po zakończonym dniu nie myślą, żeby po sobie posprzątać. Jeśli chodzi o solidarność między kierowcami to słyszałam, że kiedyś takowa była, ale nie mogę się zbyt dużo na ten temat wypowiedzieć gdyż mój staż jako kierowca jest krótki, co dla niektórych pewnie śmieszny, a nie jeden z panów pewnie by powiedział, że żaden ze mnie kierowca z tak krótkim stażem, ale każdy z nas zaczynał… Tylko niektórzy chyba o tym zapomnieli i często widzę pogardę w oczach, jak gdzieś podjeżdżam, ale zdarzają się też bardzo pomocni i przesympatyczni kierowcy więc pod tym względem nie ma reguły.

ANIA – NA WYSPACH ZACZĘŁA SPEŁNIAĆ SWOJE ZAWODOWE MARZENIA (3)

Aktualnie jeżdżę DAF-em. Nie spodziewałam się, że po tych problemach z szukaniem pracy uda mi się w końcu znaleźć tak fajną firmę. A raczej to ona znalazła mnie dzięki dobrym ludziom. Jeśli chodzi o męskie grono to zawsze wolałam pracować z facetami. Od dziecka miałam więcej kolegów niż koleżanek i wolałam latać po drzewach niż bawić się lalkami. Także z tym nie mam problemów. Czy mam fory w pracy? Staram się ich nie mieć. Chce być traktowana jak wszyscy, ale bywa różnie. Jedni są bardziej pomocni a inni chcą utrzeć mi nosa, bo z góry twierdzą, że się nie nadaje. Mam całe 160 cm wzrostu  i pewnie z tego to wynika. Ale jeśli poproszę czasem o pomoc to raczej zawsze znajdzie się ktoś kto pomoże z uśmiechem na twarzy. Myślę, że moje początki to był podwójny stres, bo przyciągałam uwagę, niektórzy patrzyli z podziwem, a niektórzy śmiali się pod nosem czekając, aż mi coś nie wyjdzie. Mówię tutaj np. kiedy wracałam na firmę po pracy i musiałam wycofać pomiędzy naczepy na wąskim placu, zestresowana, a wszyscy się zjeżdżali przyglądali, robiła się kolejka i później już do końca mojej kariery w tej pracy utarło się tak, że jak gdzieś na placu robiła się kolejka to wszyscy się śmiali, że pewnie Ania cofa, nawet jak miałam wolne 🙂

ANIA – NA WYSPACH ZACZĘŁA SPEŁNIAĆ SWOJE ZAWODOWE MARZENIA (2)

Uprawnienia robiłam w UK i muszę przyznać, że nie było łatwo, zwłaszcza ze zdaniem egzaminu na kat. C. Za pierwszym razem faktycznie popełniłam błąd, a później to po prostu chyba pan egzaminator nie chciał mnie widzieć jako kierowcy, a wręcz na egzaminach wyrażał swoją opinię, czemu tak drobna osoba jak ja nie wybierze sobie zawodu odpowiadającego moje posturze. Na dodatek pech chciał, że potem dwa razy z rzędu miałam tego samego egzaminatora, dopiero za czwartym razem trafił mi się ktoś inny i wszystko co poprzednikowi nie odpowiadało dla tego było super. Tak więc na kategorię C zdawałam 4 razy…
Na E, na szczęście, poszło szybciej i bez większych problemów. I tak po wszystkim, po wydaniu góry pieniążków na egzaminy zaczęłam szukać pracy. Niestety, bezskutecznie. Wszędzie chcieli ode mnie doświadczenia przynajmniej 6 miesięcy. Każdy tłumaczył się ubezpieczeniem, a poniektórzy pytali, dla kogo szukam pracy jako kierowca
W końcu musiałam zdecydować się na pracę, do której obiecałam sobie, że nie pójdę. Po 4 miesiącach od zrobienia uprawnień, więc nie miałam wyjścia, bo czas uciekał Niestety, tylko oni dali mi szansę na start. Ciężarówki w Tesco to były Scanie i Mercedesy. Byłam tam nie tylko kierowcą, ale i magazynierem rozładowując sama towar z naczep. Obiecałam sobie, że pójdę najwyżej na 3 miesiące, niestety przez sytuację z pandemią zostałam 8. Ostatnio jednak udało mi się zmienić pracę i to całkiem przypadkiem, w jeden dzień oferta spadła z nieba. Super firma, fajne pieniążki i co najważniejsze jestem teraz prawdziwym kierowcą.

ANIA – NA WYSPACH ZACZĘŁA SPEŁNIAĆ SWOJE ZAWODOWE MARZENIA (1)

Zawsze chciałam być kierowcą ciężarówki i po cichu gdzieś zazdrościłam dziewczynom, które jeżdżą zawodowo, ale nigdy nie sądziłam, że pójdę ich śladem. Od 14 lat mieszkam w Wielkiej Brytanii i od kiedy troszkę bardziej poduczyłam się języka, pomagałam ludziom w drobnych tłumaczeniach i tak trafiłam na kierowcę ciężarówki, zresztą teraz swojego serdecznego przyjaciela Sebastiana, który zaraził mnie już do końca pasją do tego zawodu. Długie rozmowy, dużo pytań, aż w końcu zdecydowałam się na ten pierwszy krok… Zaczęłam po kryjomu uczyć się testów, bo mąż Rafał, nawet nie chciał słyszeć o tym pomyśle i póki nie poszłam na pierwszą lekcję chyba miał nadzieję, że zrezygnuję z tego pomysłu. Dopiero teraz po prawie 9 miesiącach powoli zaczyna się oswajać z tym co robię, z kolei córka i syn byli i do dziś są strasznie dumni, że mama prowadzi takiego kolosa.
Jeśli chodzi o rodzinę w Polsce, to wszyscy raczej byli zdziwieni, ale jak najbardziej wspierali mnie w podjętej decyzji, tylko mama się martwiła. Pamiętam jak kiedyś powiedziała: „Oj Boże, życie na tym ziemskim padole jest takie piękne, to po co to psuć”.

PODOBA CI SIĘ TEN WPIS?  😎😎😎 POLUB NASZ FANPAGE 😎😎😎  BĘDZIESZ NA BIEŻĄCO!