Kierowca dostał mandaty na kwotę 6100 zł za skracanie odpoczynków. Dużo większe problemy ma jednak przewoźnik

Kierowca dostał mandaty na kwotę 6100 zł za skracanie odpoczynków. Dużo większe problemy ma jednak przewoźnik

Kontrola zaczęła się rutynowo. Na krajowej „50” w okolicach Mszczonowa inspektorzy ITD zatrzymali do sprawdzenia ciągnik siodłowy z naczepą należący do litewskiego przewoźnika. Za kierownicą siedział obywatel Białorusi realizujący międzynarodowy transport z Włoch do Polski.

Dokumenty były w porządku. Zastrzeżeń nie wzbudził również stan techniczny zestawu. Problemy zaczęły się dopiero wtedy, gdy inspektorzy zajrzeli do danych zapisanych na karcie kierowcy i w tachografie.

Tygodniowe odpoczynki skrócone o kilkadziesiąt godzin

Analiza czasu pracy wykazała trzy przypadki bardzo poważnego skrócenia tygodniowych odpoczynków. W jednym przypadku zabrakło 20 godzin i 54 minut, w drugim 20 godzin i 51 minut, a w trzecim 19 godzin i 52 minut.

To jednak nie wszystko. W ciągu ostatnich 57 dni pracy kierowca czterokrotnie przekroczył maksymalny czas prowadzenia pojazdu bez wymaganej przerwy. Inspektorzy stwierdzili również naruszenia związane z obsługą tachografu. Kierowca nie wprowadzał ręcznie wymaganych danych dotyczących kraju rozpoczęcia dziennego okresu pracy.

Skala naruszeń sprawiła, że kontrola zakończyła się wystawieniem pięciu mandatów na łączną kwotę 6100 zł.

Mandaty dla kierowcy to dopiero początek

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że cała sprawa dotyczy wyłącznie kierowcy. To on siedział za kierownicą, to jego zatrzymali inspektorzy i to on otrzymał mandaty.

W rzeczywistości konsekwencje mogą okazać się znacznie poważniejsze dla przewoźnika.

Podczas kontroli pobrano bowiem 13 500 zł kaucji na poczet przyszłych kar administracyjnych. Z tej kwoty 12 tys. zł przypada na przedsiębiorcę, a 1500 zł na osobę zarządzającą transportem. Gdyby pieniądze nie zostały wpłacone, ciężarówka trafiłaby na parking strzeżony do czasu zabezpieczenia należności.

To właśnie wobec przewoźnika i zarządzającego transportem zostaną wszczęte postępowania administracyjne.

Kogo naprawdę kontroluje ITD?

W środowisku kierowców często można usłyszeć opinię, że to oni są głównym celem kontroli drogowych. Praktyka pokazuje jednak coś innego.

Podczas rozmowy z e-truckbus.pl Małopolski Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego Mariusz Bukowski zwracał uwagę, że wbrew powszechnemu przekonaniu inspekcja przede wszystkim kontroluje przewoźników, a nie kierowców.

Nie oznacza to oczywiście, że kierowca zostaje zwolniony z odpowiedzialności. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy w tym przypadku skracanie odpoczynków i przekraczanie czasu jazdy było wynikiem presji ze strony firmy, czy samodzielnych decyzji kierowcy. Takie sytuacje zwykle pozostają tajemnicą przedsiębiorstwa i osób uczestniczących w przewozie.

Jedno jest jednak pewne. Gdy inspektorzy stwierdzają poważne naruszenia czasu pracy, ich zainteresowanie nie kończy się na osobie siedzącej za kierownicą. Właśnie dlatego obok mandatów dla kierowcy pojawiają się również postępowania i wysokie kary administracyjne dla przedsiębiorcy oraz osoby odpowiedzialnej za organizację transportu.

W efekcie kierowca jest najczęściej pierwszym ogniwem kontroli, ale nie jej głównym adresatem.

Źródło: WITD Radom

Sprawdź także