Awaria koła i tragedia na A2, która nie powinna się wydarzyć

Awaria koła i tragedia na A2, która nie powinna się wydarzyć

To nie jest historia o tym, że kierowca próbował sam wymieniać koło na poboczu i coś poszło nie tak. W tym przypadku zrobiono wszystko tak, jak powinno się zrobić – do awarii została wezwana profesjonalna pomoc drogowa. A mimo to doszło do tragedii, która nie powinna się wydarzyć.

Do zdarzenia doszło na autostradzie A2 w kierunku zachodnim. Ciężarówka zatrzymała się z powodu awarii koła, a kierowca – zamiast ryzykować – wezwał pomoc drogową. Na miejscu pracował jej pracownik, czyli można zakładać, że pojazd był odpowiednio ustawiony, oznakowany i zabezpieczony, tak jak przewidują procedury.

Mimo to w stojący zestaw uderzył inny pojazd ciężarowy. Siła uderzenia była na tyle duża, że doszło do śmierci jednej osoby.

To nie awaria jest tu kluczowa

Nie chodzi o rozstrzyganie, co dokładnie wydarzyło się w tym konkretnym przypadku – tym zajmuje się prokuratura, która analizuje m.in. sposób oznakowania miejsca, ustawienie pojazdów czy zachowanie kierowcy zestawu, który uderzył.

Tu chodzi o coś innego. Bo skoro mamy autostradę, pas awaryjny i – co bardzo ważne – profesjonalną pomoc drogową na miejscu, to coś musiało zawieść po stronie kierowcy nadjeżdżającego pojazdu. I to jest pytanie, którego nie da się pominąć.

Co musi się wydarzyć, żeby kierowca ciężarówki nie zauważył – albo zauważył zbyt późno – stojącego, prawdopodobnie oznakowanego zestawu? Czy to zmęczenie, które nad ranem daje o sobie znać najmocniej? Chwila nieuwagi? Rozproszenie telefonem? Mikro sen, który trwa ułamek sekundy, ale wystarcza, żeby przestać kontrolować sytuację? Nie wiemy. Ale wiemy, że coś poszło nie tak…

Nawet procedury nie dają gwarancji

W środowisku kierowców zawodowych awaria koła to coś, co prędzej czy później spotyka każdego. Problem zaczyna się w momencie postoju – wtedy ryzyko przenosi się z techniki na ruch drogowy.

Wielu kierowców zostaje w takich sytuacjach samych. Tutaj było inaczej – była pomoc drogowa, były procedury, było zabezpieczenie. A mimo to nie udało się uniknąć tragedii. To pokazuje, że nawet najbardziej profesjonalne podejście nie eliminuje jednego czynnika – zachowania innych uczestników ruchu.

Ten sam schemat, kolejny raz

To już drugi taki przypadek w krótkim czasie. Wcześniej, na drodze krajowej nr 78, kierowca zginął podczas wymiany koła po uderzeniu przez inny pojazd. Różne miejsca, różne okoliczności, ale jeden wspólny mianownik. Ktoś stoi. Ktoś inny nie reaguje. I właśnie dlatego pytanie nie brzmi dziś, jak doszło do awarii. Pytanie brzmi, dlaczego wciąż dochodzi do sytuacji, w których ktoś wjeżdża w stojący, zabezpieczony pojazd na pasie awaryjnym.

Źródło: Policja

Sprawdź także