PRZEMEK – KIEROWCA ZAWODOWY, KTÓRY WYGRAŁ TEGOROCZNY CHALLENGE „LETNIE BIEGANIE 2023”.

PRZEMEK – KIEROWCA ZAWODOWY, KTÓRY WYGRAŁ TEGOROCZNY CHALLENGE „LETNIE BIEGANIE 2023”.

Kierowcą jestem od 13 lat i wybór zawodu ma związek z realizacją moich marzeń. Zawsze bardzo bowiem lubiłem podróżować, a wybór tego fachu w zdecydowany sposób mi to ułatwił. W efekcie za kółko trafiłem mając 20 lat i zacząłem od transportu międzynarodowego. Potem trochę jeździłem po Polsce, a obecnie bardziej „bujam się” koło domu. Głównie jeżdżę „busami” i małymi dostawczakami.

Ze sportem kontakt miałem właściwie od dziecka. Dużo grałem w piłkę nożną, potem trenowałem boks, a z czasem przyszła siłownia. Ale tak naprawdę to dopiero wciągnęło mnie bieganie, ale to już było dużo później.

Na początku miałem w zasadzie tylko trasy długie, bo kursowałem głównie do Hiszpanii lub Francji i gdy nie było jeszcze „tachobuchów” zdarzało się, że jeździłem na pełny zegar. Byłem wówczas pochłonięty pracą i cieszył mnie fakt, że praktycznie codziennie byłem w innym kraju. Ale przyszedł taki moment, że zdałem sobie sprawę, iż wszystko zaczyna się powtarzać, przez co przestaje być atrakcyjne. Nastał więc czas, by znaleźć w sobie jakąś nową pasję i ja postanowiłem wrócić do sportu.

Zacząłem od prostych ćwiczeń, które zajmowały mi ok. pół godziny dziennie. Były to jakieś przysiady, pompki, „pajacyki”, ale najważniejsze, że zacząłem się ruszać. Z czasem w drogę zabierałem jakieś hantelki i wówczas, głównie stojąc na „weekendach” robiłem bardziej intensywne treningi. Zacząłem też wybierać się na coraz dłuższe spacery i nie ukrywam, że relatywnie szybko było po mnie widać, że coś ze sobą robię, a nie tylko siedzę w kabinie.

Co również istotne, gdy zaczynałem jeździć zacząłem mocno tracić na wadze, ale to głównie za sprawą pracy, której było bardzo dużo. W dwa i pół miesiąca „straciłem” 18 kg i zdałem sobie sprawę z faktu, że jest to za dużo i to  była dla mnie dodatkowa motywacja, by zacząć mocniej ćwiczyć.

Jeśli chodzi o bieganie to u mnie zaczęło się relatywnie późno, bo do 31 roku życia był to jedynie dodatek do mojej aktywności, który zazwyczaj był włączony w rozgrzewkę. Na dobrą sprawę nie wiedziałem wcześniej, że są np. zawody biegowe, półmaratony, maratony. Ale gdy już doszedłem do w miarę dobrej formy fizycznej postawiłem sobie kolejny cel, by pojechać rowerem nad morze z mojego rodzinnego miasta czyli Wołomina. Do pokonania miałem dystans ok. 400 km, konkretnie do Stegny. Zajęło mi to dwa i pół dnia. Skoro się udało, to pomyślałem, że czas na kolejne wyzwanie – zawody biegowe, tym bardziej, że w międzyczasie „rozwalił” mi się rower.

Początki nie były łatwe, bo pamiętam, że przebiegłem bieżnię wokół stadionu w bardzo mocnym tempie, po czym padłem na ziemię. Pomyślałem, że to nie jest jednak sport dla mnie. Niemniej jak wróciłem do domu i wszystko jeszcze raz na spokojnie przemyślałem i doszedłem do wniosku, że skoro inni dają radę, to dlaczego mi się ma nie udać? I wówczas postanowiłem, że będę dążyć do tego, by pobiec w maratonie. Z tym tylko, że nawet nie wiedziałem ile kilometrów on liczy… Gdy sprawdziłem i okazało się, że przeszło 42 kilometry, to mina mi trochę zrzedła, ale skoro wytyczyłem sobie kolejny cel, nie mam wyjścia, muszę go zrealizować.

Na szczęście na swojej drodze spotkałem bardzo fajnych ludzi, którzy trenowali bieganie i to oni pokazali mi na czym to wszystko właściwie polega. Począwszy od doboru obuwia, treningów i odpowiedniej diety. Mogę śmiało powiedzieć, że wówczas zderzyłem się z prawdziwą rzeczywistością.

Wiadomo, że gdy się dba o formę to trzeba pomyśleć również o jedzeniu. Staram się jeść jak najmniej tłustych wędlin, a w lecie ograniczam również mięso. W to miejsce wchodzą warzywa i owoce, do których dokładam kaszę, ryż lub makaron. Uważam też na cukier, gdyż akurat w przypadku kierowców jest to swoista pułapka, bo jadąc wielu z nas sięga po jakąś słodką przekąskę, np. batona czy ciastko. Podobnie wygląda sprawa z solą – staram się nie jeść chipsów, paluszków, czy solonych orzeszków. Nie piję też napojów gazowanych, słodzonych, które zastępuję wodą lub naturalnymi sokami. Dzień zazwyczaj zaczynam od herbaty z cytryną, którą delikatnie słodzę i do tego zazwyczaj jem jakąś sałatkę np. z tuńczyka, sałaty, pomidora, ogórka i kukurydzy.

W lecie do tego dochodzą warzywa sezonowe, ale jem je bez pieczywa, z którego całkowicie zrezygnowałem. Potem jest jazda, drugie śniadanie, czyli zazwyczaj jakiś jogurt i pora na tzw. obiad, by zachować system 3-4 posiłków dziennie. Jem wówczas najczęściej ryż lub makaron, do tego warzywa i kurczak zazwyczaj gotowany, choć czasami jest i smażony. A kolację często zamieniam ze śniadaniem, bo również wówczas jest sałatka albo jakaś owsianka owocowa.

Co się natomiast tyczy samej aktywności, to uważam, że każdy powinien zrezygnować z tej swojej strefy komfortu i nie patrząc na innych zacząć się ruszać. Jest dużo kierowców, którzy wstydzą się wyjść z kabiny i zrobić coś dla własnego zdrowia. Na szczęście widać, że jednak mentalność się zmienia. Gdy sam zaczynałem trenować na parkingach, a miałem wówczas 21-22 lata nie spotykałem nikogo, kto by ze mną poćwiczył. Dziś już praktycznie nie ma takich sytuacji, bo coraz więcej kierowców spędza wolny czas w sposób aktywny, a nie siedzi koło samochodu z puszką piwa. Ludzie chcą dbać o swoje sylwetki, o wygląd, ale co najważniejsze to się przekłada na ich zdrowie. Dlatego mam apel: Panie i Panowie wychodzimy z kabin i stawiamy na aktywność, by utrzymać formę, bo w naszym fachu jest ona niezbędna. Jak pojawią się kłopoty ze zdrowiem często może już być na to za późno.

Challenge #LetnieBieganie2023 udało mi się wygrać dzięki determinacji i ciężkiej pracy. [o akcji pisaliśmy TUTAJ ]. Średnio biegałem po 10 km dziennie, ale były również długie wybiegania między 30-60 km. Łącznie podczas całej edycji udało się zrobić 710 km, co dało przewagę 140 km nad drugim zawodnikiem, a walka toczyła się do samego końca.

Przede wszystkim do biegania motywowały mnie wyzwania biegowe, których również jestem autorem i do których niezwykle mocno trzeba się przygotowywać. Bieganie to sport, który pokochałem, a każde nowe wyzwanie daje motywację do coraz dalszych wybiegań. Dzięki temu co robię mogę również pomagać innym, co również jest dodatkowym impulsem do treningów. Polecam każdemu przygodę z tym sportem, bo naprawdę aktywność potrafi odmienić nie tylko ciało, ale i charakter.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i… biegnę dalej.

Przemek

 

Sprawdź także