Ciężarówka przekroczyła linię zatrzymania na przejeździe kolejowym w Szamotułach. Sygnalizacja nadawała czerwone światło, a chwilę później opadła rogatka. Kierowca zatrzymał jednak zestaw przed torami. Policja ustaliła, kto prowadził ciężarówkę, a 46-latek sam stawił się na wezwanie i przyjął mandat w wysokości 2000 zł oraz 15 punktów karnych. Sprawa wydaje się więc prosta. Tyle że opublikowane nagranie nie pokazuje kilku najważniejszych sekund poprzedzających zdarzenie.
Co dokładnie widać na nagraniu?
Do zdarzenia doszło pod koniec sierpnia na przejeździe kolejowym przy ul. Ostrorogskiej w Szamotułach.
Na udostępnionym materiale widać ciężarową Scanię z cysterną. Zestaw zbliża się do przejazdu, a następnie przekracza linię, przed którą powinien zatrzymać się pojazd. W tym momencie działa już sygnalizacja świetlna. Kierowca nie przejeżdża jednak przez tory. Zatrzymuje zestaw przed torowiskiem.
W tym samym czasie zaczyna opuszczać się rogatka. Zapora opada na pierwszą część cysterny. Chwilę później przejeżdża pociąg.
Policja uznała zachowanie kierowcy za wykroczenie. W komunikacie wskazała, że mężczyzna wjechał na przejazd pomimo czerwonego sygnału. I tutaj pojawia się jednak pytanie, którego samo nagranie nie rozstrzyga.
Gdzie zaczyna się problem?
Opublikowany fragment nie pokazuje całej sytuacji.
Nie widzimy momentu, w którym zapaliło się czerwone światło. Nie wiemy też, w jakiej dokładnie odległości od linii zatrzymania znajdowała się ciężarówka w chwili rozpoczęcia sygnalizacji. To ważne szczególnie w przypadku ciężkiego zestawu z cysterną.
Kierowca nie prowadzi samochodu osobowego, który można zatrzymać niemal natychmiast. Ciężki zestaw potrzebuje odpowiedniej drogi hamowania. Gdyby czerwone światło pojawiło się w momencie, gdy ciężarówka znajdowała się już bardzo blisko linii zatrzymania, zatrzymanie całego zestawu przed nią mogło być trudne.
Nie oznacza to oczywiście, że kierowca miał prawo wjechać na przejazd przy czerwonym świetle. Nie miał.
Problem polega na czymś innym: z opublikowanego fragmentu nie da się jednoznacznie ustalić, czy kierowca świadomie kontynuował jazdę po zapaleniu czerwonego, czy też rozpoczął manewr wcześniej i nie był już w stanie zatrzymać całego zestawu przed linią.
Zatrzymał ciężarówkę przed torami
Jest jeszcze jeden szczegół, którego nie warto pomijać.
Kierowca ostatecznie zatrzymał zestaw przed torami. Nie próbował przejechać przez przejazd mimo opuszczającej się rogatki. Zapora opadła na cysternę, ale ciężarówka nie znalazła się w sytuacji, w której cały zestaw został zatrzymany na torach.
To zasadnicza różnica.
Z punktu widzenia przepisów kierowca popełnił wykroczenie. Policja ustaliła jego tożsamość, a mężczyzna przyznał się do naruszenia przepisów.
Jednocześnie sam przebieg zdarzenia pokazuje, że kierowca w pewnym momencie zareagował i zatrzymał pojazd przed torami.
Czy można było zatrzymać się wcześniej?
To pytanie jest najtrudniejsze. Aby odpowiedzieć na nie jednoznacznie, potrzebny byłby pełny zapis monitoringu. Przede wszystkim należałoby zobaczyć kilka sekund przed fragmentem opublikowanym przez policję.
Dopiero wtedy można byłoby ocenić, kiedy pojawiło się czerwone światło, gdzie znajdowała się ciężarówka i czy kierowca miał wystarczająco dużo miejsca na bezpieczne zatrzymanie zestawu.
W komentarzach pod nagraniem właśnie tego domagają się kierowcy. Pojawiają się pytania o pełny zapis i o moment zapalenia czerwonego światła. Część osób zwraca też uwagę na drogę hamowania ciężkiego zestawu.
Są jednak również komentujący, którzy nie mają wątpliwości: czerwone światło oznacza zakaz wjazdu na przejazd i kierowca powinien zatrzymać się przed linią.
Obie kwestie można pogodzić. Kierowca nie powinien przekraczać linii zatrzymania przy czerwonym świetle. To jest jasne. Nie mamy natomiast podstaw, aby na podstawie krótkiego nagrania przesądzać, czy mógł zatrzymać cały zestaw wcześniej.
Pociąg jechał innym torem
Na filmie widać jeszcze jeden szczegół.
Pociąg przejeżdża po torze znajdującym się dalej od ciężarówki. Zestaw zatrzymał się przed torami, a skład przejechał obok. Można więc zadać pytanie, co stałoby się w sytuacji, gdyby pociąg poruszał się torem znajdującym się bliżej ciężarówki.
Tego jednak na podstawie nagrania nie da się rozstrzygnąć. Nie wiadomo, czy doszłoby do kontaktu z zestawem. Można jedynie stwierdzić, że po przekroczeniu linii zatrzymania margines bezpieczeństwa był mniejszy, niż powinien być.
I właśnie dlatego przepisy dotyczące przejazdów kolejowych są tak rygorystyczne.
Policja nie odpuściła sprawy
Jednego w tej historii nie można kwestionować. Policja nie poprzestała na opublikowaniu nagrania.
Do zdarzenia doszło pod koniec sierpnia. Funkcjonariusze wszczęli postępowanie i ustalili, kto kierował ciężarówką. Okazało się, że był to 46-letni mieszkaniec powiatu złotowskiego.
To pokazuje również inną rzecz. Nawet jeśli zdarzenie nie kończy się kolizją, nagranie z monitoringu może później posłużyć do ustalenia kierowcy i przeprowadzenia postępowania.
„Aktywna Tarcza” wraca na przejazdy
Policja opublikowała materiał 23 września. Tego samego dnia rozpoczęła się kolejna edycja działań „Aktywna Tarcza”.
To cykliczna akcja prowadzona w krajach należących do organizacji RAILPOL. Jej celem jest poprawa bezpieczeństwa na obszarach kolejowych i w pociągach. Policjanci zwracają uwagę między innymi na zachowania kierowców w rejonie przejazdów kolejowych.
W Polsce w dniach 23–25 września prowadzona jest również akcja Rail Action Week. Policja obejmuje szczególnym nadzorem między innymi przejazdy kolejowo-drogowe.
Dlatego nagranie z Szamotuł wróciło teraz do publicznej dyskusji.
Nadchodzą ostrzejsze przepisy
Temat jest tym bardziej aktualny, że 15 września Rada Ministrów przyjęła projekt zmian w przepisach dotyczących bezpieczeństwa na przejazdach kolejowych.
Projekt przewiduje zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące za wjazd na przejazd przy czerwonym świetle. Taka sama sankcja ma dotyczyć między innymi objeżdżania opuszczonych zapór lub półzapór, także podczas ich opuszczania i podnoszenia. Przepisy mają również objąć sytuację, w której kierowca wjedzie na przejazd, mimo że po drugiej stronie nie ma miejsca pozwalającego na bezpieczne kontynuowanie jazdy.
Na razie jest to jednak projekt, a nie obowiązująca regulacja.
Źródła: Policja, MI










