Do skrajnie niebezpiecznego zdarzenia doszło na drodze ekspresowej S8 w rejonie Rawy Mazowieckiej (woj. łódzkie). 47-letni kierowca zestawu ciężarowego poruszał się całą szerokością dwupasmowej jezdni, stwarzając realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Jeden z kierowców jadących w kierunku Warszawy zauważył niepokojący tor jazdy ciągnika siodłowego z naczepą. Zamiast udawać, że nic się nie dzieje, powiadomił policję, podejrzewając, że kierowca może być pijany i że każda minuta jego jazdy zwiększa ryzyko tragedii.
Alkohol w kabinie i próba „załatwienia sprawy”
Patrol ruchu drogowego szybko namierzył i zatrzymał ciężarówkę. Już przy pierwszym kontakcie funkcjonariusze wyczuli silną woń alkoholu, a badanie alkomatem wykazało ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie.
W trakcie interwencji kierowca nie wykonywał poleceń policjantów i utrudniał badanie stanu trzeźwości. Kontrola kabiny ujawniła skalę problemu: kilka pustych puszek po piwie, pustą butelkę po wódce oraz napoczętą butelkę wina. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierowca spożywał alkohol również w trakcie jazdy, a trunki kupił sam — nie pochodziły z przewożonego ładunku.
Sytuacja przybrała jeszcze poważniejszy obrót, gdy mężczyzna próbował przekupić funkcjonariuszy. Oświadczył, że „dobrze zapłaci”, jeśli policjanci zapomną o całej sytuacji i pozwolą mu dojechać do najbliższego parkingu, gdzie miał zamiar wytrzeźwieć.
To nie był „dzień po”
Ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie to nie przypadek ani efekt jednej imprezy. To poziom, który świadczy o świadomym, długotrwałym spożywaniu alkoholu, także w trakcie prowadzenia pojazdu. Trudno mówić tu o błędzie czy chwilowej utracie rozsądku — mamy do czynienia z skrajną nieodpowiedzialnością.
Społeczna czujność działa
Ten przypadek pokazuje, że reakcja innych uczestników ruchu ma dziś ogromne znaczenie. To właśnie czujność jednego kierowcy i jego decyzja o powiadomieniu policji sprawiły, że ciężarówka została zatrzymana, zanim doszło do tragedii. To przykład, że społeczeństwo wciąż reaguje, gdy ktoś naraża życie innych.
Co grozi kierowcy
Prowadzenie ciężarówki w stanie nietrzeźwości, zwłaszcza przy takim stężeniu alkoholu, to przestępstwo kwalifikowane jako sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa w ruchu lądowym. Kierowca musi liczyć się z natychmiastową utratą prawa jazdy, wysoką grzywną oraz zakazem prowadzenia pojazdów, a także konsekwencjami zawodowymi, w tym utratą pracy.
Jeszcze poważniejsze skutki może mieć próba wręczenia korzyści majątkowej funkcjonariuszom. Taki czyn to odrębne przestępstwo, za które grozi pozbawienie wolności nawet do 10 lat. W praktyce oznacza to, że kierowca odpowie zarówno za jazdę pod wpływem alkoholu, jak i za próbę „załatwienia sprawy”. Konsekwencje są więc znacznie poważniejsze niż w typowych sprawach drogowych.
Kierowca trafił do policyjnego aresztu. O jego dalszym losie zdecydują prokuratura i sąd.
Źródło: Policja










