Na Podlasiu mogło dojść do tragedii. 51-letni kierowca zestawu przyjechał na rozładunek do jednej z firm w powiecie białostockim. Zamiast rutynowych formalności, pracownicy firmy stali się świadkami sceny, która zakończyła się policyjną interwencją i aresztem dla kierowcy.
Dziwne zachowanie w biurze
Wszystko zaczęło się, gdy Ukrainiec wszedł do biura z dokumentami transportowymi. Zamiast skupić się na sprawach służbowych, od razu zwrócił uwagę obsługi. Od mężczyzny wyraźnie czuć było alkohol. Pracownicy nie zbagatelizowali sprawy – zadzwonili na policję.
Na miejsce przyjechali funkcjonariusze białostockiej drogówki. Badanie alkomatem wykazało ponad 2 promile alkoholu w organizmie 51-latka. Ale to był dopiero początek zaskoczeń.
Zakaz z Polski, prawo jazdy z Portugalii
Policjanci szybko ustalili, że kierowca ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, wydany przez Sąd w Brzegu. Mimo to posługiwał się… portugalskim prawem jazdy. Dokument został zabezpieczony, a mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Teraz odpowie przed sądem – grozi mu nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Skąd portugalskie dokumenty?
Najbardziej zastanawia jednak fakt, że osoba z sądowym zakazem w Polsce wciąż miała w ręku zagraniczne prawo jazdy. Jak zdobyła portugalski dokument i dlaczego nikt wcześniej tego nie zweryfikował? Czy naprawdę nikogo w firmie nie zdziwiło, że zawodowy kierowca pracujący w Polsce posługuje się prawem jazdy z innego kraju?
Przewoźnicy mają narzędzia – dlaczego nie korzystają?
Dziś przewoźnicy mają realne możliwości, by na bieżąco sprawdzać uprawnienia swoich kierowców. Do dyspozycji są m.in.:
- system INFO-CAR, który pozwala zweryfikować ważność prawa jazdy,
- rejestry krajowe i unijne,
- platformy wspierające nadzór nad transportem, jak SENT.
To nie są narzędzia „dla inspektorów ITD”, ale rozwiązania dostępne także dla przedsiębiorców. Problem w tym, że wielu z nich z tego po prostu nie korzysta.
Dwupromilowa pewność siebie
Największe zdziwienie budzi jednak postawa samego kierowcy. Mając ponad dwa promile alkoholu, zamiast unikać kontaktu z ludźmi, on… poszedł do biura załatwiać służbowe formalności. Brawura? Rutyna? A może przekonanie, że i tak „nikt niczego nie sprawdzi”?
Systemowe luki
Ten przypadek pokazuje, że w branży transportowej wciąż istnieją poważne problemy:
- sądowe zakazy można ominąć, posługując się zagranicznymi dokumentami,
- nietypowe prawa jazdy nie budzą czujności pracodawców,
- przewoźnicy często nie weryfikują kierowców, choć mają do tego narzędzia.
Tym razem historia skończyła się na policyjnej interwencji. Ale gdyby nie czujność pracowników biura, konsekwencje mogły być dramatyczne.
Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)










