Jazda na dwóch, a czasami nawet na trzech kartach już przestała dziwić funkcjonariuszy ITD. Z tym tylko, że zazwyczaj kierujący posiłkuje się kartą szefa lub kolegi. Relatywnie rzadko zdarza się, by ktoś w tachografie logował naprzemienni dwie własne karty. A tak właśnie robił „pomysłowy” Białorusin, którego zatrzymali funkcjonariusze ITD na ekspresowej „siódemce” pod Grójcem.
Podczas analizy czasu pracy kontrolujący stwierdził, że kierowca posiada wydane dwie aktualne karty do tachografu cyfrowego. Ale co ciekawe, jedna karta została wydana kierowcy na Białorusi, a druga w Polsce. Nie zmienia to jednak faktu, że posiadanie dwóch, nawet własnych kart jest niezgodne z przepisami.
Dodatkowo po zsumowaniu danych z obu kart, okazał się, że kierowca był mocno na bakier z czasem pracy. W związku z czym ukarano go 34 mandatami na łączną kwotę 17 650 zł, które Białorusin przyjął i opłacił na miejscu. Mężczyzna miał jednak to swoiste „szczęście”, że w chwili podjęcia interwencji i podczas bieżącego dziennego czasu prowadzenia pojazdu, nie korzystał z drugiej karty. Funkcjonariusze nie mieli zatem podstaw prawnych do zatrzymania jego prawa jazdy na trzy miesiące.
Poważne konsekwencje czekają też polskiego przewoźnika. Wobec niego i osoby zarządzającej w firmie wszczęte zostały postępowania administracyjne z ustawy o transporcie drogowym. Oprócz kar finansowych (12 000 i 4000 tys. zł), przedsiębiorca musi się liczyć nawet z utratą dobrej reputacji.
Źródło: WITD Radom










