W ramach tymczasowej kontroli granicznej, która została przywrócona 7 lipca 2025 roku i była okresowo przedłużana, funkcjonariusze Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej w Świecku zatrzymali zestaw jadący z Niemiec. Kierował nim 44-letni obywatel Białorusi, który jechał z skradzioną naczepą z podrobioną tablicą rejestracyjną.
Trefny ładunek i podejrzana naczepa
W trakcie kontroli strażnicy graniczni odkryli palety z kartonami, w których znajdowało się blisko 6200 litrów alkoholu różnych marek i gatunków. Towar nie posiadał wymaganych znaków akcyzy, a straty Skarbu Państwa z tytułu niezapłaconego podatku oszacowano na około 200 tysięcy złotych. Wartość samego towaru wynosiła blisko 900 tysięcy złotych.
Kierowca twierdził, że jego zadaniem było jedynie przetransportowanie naczepy za wynagrodzenie 50 euro i że nie wiedział, co przewozi. Jednak taka kwota jest niezwykle niska, jeśli rzeczywiście ktoś miałby świadomie przewozić skradziony towar o tak wysokiej wartości. To rodzi pytania, czy kierowca naprawdę był jedynie „przewoźnikiem”, czy też jego udział w procederze był bardziej świadomy, a zeznania służyły jedynie ograniczeniu własnej odpowiedzialności.
Groźne zarzuty i realna kara
Mężczyzna usłyszał kilka zarzutów, w tym paserstwa celnego, za co grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat lub wymierzenie łącznej kary z innymi czynami. Odpowie również za pomoc w zbyciu rzeczy pochodzącej z przestępstwa, co zagrożone jest karą do 5 lat więzienia. Dodatkowo odpowiada za użycie podrobionej tablicy rejestracyjnej, za co grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
Wysoki wymiar zarzutów sugeruje, że funkcjonariusze mają podstawy, by sądzić, iż kierowca mógł świadomie brać udział w nielegalnym transporcie, nawet jeśli w oficjalnych zeznaniach przedstawiał swoją rolę jako marginalną…
Źródło: Nadodrzańska SG










