Manipulacja tachografem wyszła na jaw podczas kontroli Scanii przewożącej buraki cukrowe. Policjanci z Góry najpierw zwrócili uwagę na niezabezpieczony ładunek. Później okazało się, że 67-letni kierowca miał również nieważne uprawnienia, a sam tachograf został celowo wyłączony.
Buraki bez plandeki zwróciły uwagę policjantów
Policjanci zatrzymali do kontroli Scanię przewożącą buraki cukrowe. Funkcjonariusze od razu zwrócili uwagę na sposób przewożenia ładunku. Buraki nie były odpowiednio zabezpieczone.
To właśnie ten element zwrócił uwagę policjantów i doprowadził do dokładniejszej kontroli pojazdu oraz kierowcy.
Sposób zabezpieczenia ładunku nie jest wyłącznie kwestią dobrej praktyki. Zgodnie z art. 61 ustawy Prawo o ruchu drogowym ładunek powinien być umieszczony i zabezpieczony w taki sposób, aby nie powodował zagrożenia, nie naruszał stateczności pojazdu i nie utrudniał kierowania.
Przepisy wymagają również, aby ładunek sypki zabezpieczyć przed wysypywaniem się na drogę. W przypadku przewozu buraków zastosowanie odpowiedniego zabezpieczenia, w tym plandeki, ma więc znaczenie nie tylko dla bezpieczeństwa, ale również dla zgodności przewozu z przepisami.
Można więc powiedzieć, że kierowca częściowo sam sprowokował kontrolę. To właśnie niezabezpieczony ładunek sprawił, że policjanci zainteresowali się ciężarówką.
Kierowca nie powinien prowadzić Scanii
Podczas kontroli policjanci sprawdzili również dokumenty 67-letniego kierowcy. Okazało się, że jego uprawnienia kategorii CE straciły ważność kilka miesięcy wcześniej.
Mężczyzna nie powinien więc prowadzić takiego zestawu. Na tym jednak lista problemów się nie skończyła.
Manipulacja tachografem wyszła podczas kontroli
Najpoważniejsze ustalenia dotyczyły tachografu.
Policjanci stwierdzili brak tarczy rejestrującej. Podczas dalszych czynności ustalili, że kierowca świadomie odłączył z konsoli kierowcy przełącznik instalacji tachografu.
Jak wynika z ustaleń policjantów, zrobił to po to, aby wykonywać dodatkowe kursy bez wymaganych przerw. 67-latek liczył, że po ponownym podłączeniu przełącznika urządzenie będzie działało prawidłowo, a wcześniejsza ingerencja nie zostanie wykryta.
Funkcjonariusze znaleźli jednak ukrywane elementy instalacji. Kierowca dobrowolnie je wydał. Nie była to więc zwykła kontrola czasu pracy. Policjanci ustalili świadomą ingerencję w działanie tachografu.
Kampania buraczana i walka o kolejny kurs
W tej historii warto zwrócić uwagę również na specyfikę przewozu buraków cukrowych. Kampania buraczana trwa przez określony czas, a w tym okresie transport pracuje bardzo intensywnie. Ciężarówki wykonują kolejne kursy, przewożąc surowiec do cukrowni i innych miejsc odbioru.
Czas ma tutaj szczególne znaczenie. Każdy dodatkowy kurs oznacza możliwość przewiezienia kolejnej partii buraków. Nie zmienia to jednak faktu, że kierowca musi przestrzegać przepisów dotyczących czasu jazdy, przerw i odpoczynku.
W tym przypadku kierowca próbował rozwiązać problem w zupełnie inny sposób. Manipulacja tachografem miała pozwolić mu wykonywać kolejne kursy bez wymaganych przerw.
I właśnie tutaj historia robi się ciekawa także z punktu widzenia zmian, jakie przez lata zaszły w transporcie.
Od papierowej tarczki do wyłączenia tachografu
Starszym kierowcom nie trzeba tłumaczyć, czym była papierowa tarczka. W czasach analogowych tachografów to właśnie ona zapisywała prędkość, przejechany dystans i czas pracy.
Próby manipulowania takim zapisem były kiedyś jednym ze sposobów obchodzenia przepisów. Dzisiaj tachografy są znacznie bardziej zaawansowane, ale próby ingerowania w ich działanie nadal się zdarzają.
W przypadku opisanym przez policję kierowca nie próbował już jedynie kombinować przy papierowej tarczce. Poszedł znacznie dalej i ingerował w samą instalację urządzenia.
Od papierowego zapisu do ingerencji w elektronikę zmieniła się technologia, ale cel takiego działania pozostaje podobny – uzyskać dodatkowy czas na jazdę i wykonanie kolejnego kursu.
Takie ciężarówki, wbrew pozorom, nadal jeżdżą po drogach. Dziś jednak zdecydowanie częściej można je spotkać na zlotach, gdzie przypominają o czasach, gdy papierowa tarczka była nieodłącznym elementem pracy kierowcy. Jednym z takich miejsc był niedawno Łowicz, gdzie podczas Retro Tarczki można było zobaczyć ciężarówki z analogowymi tachografami i wrócić wspomnieniami do tamtej epoki.
Scania trafiła na parking
Po kontroli policjanci zatrzymali prawo jazdy kierowcy. Elektronicznie zatrzymano również dowód rejestracyjny naczepy, a Scanię odholowano na parking strzeżony.
Na miejsce wezwano grupę dochodzeniowo-śledczą z wydziału kryminalnego. Sprawą zajmuje się prokuratura oraz Inspekcja Transportu Drogowego. Wobec przewoźnika wszczęto również postępowanie administracyjne.
Za odłączenie tachografu kierowcy grożą konsekwencje związane z naruszeniem przepisów dotyczących czasu pracy, w tym kara finansowa oraz zatrzymanie prawa jazdy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wykonywanie przewozu z odłączonym tachografem jest kwalifikowane jako poważne naruszenie.
Jest jednak jeszcze jeden istotny element. Jeżeli ingerencja w tachograf powodowała również zatrzymanie lub zakłócenie pracy drogomierza, w grę może wchodzić art. 306a Kodeksu karnego. Za zmianę wskazania drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingerencję w prawidłowość jego pomiaru grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Źródło: Policja










