Paliwo od dawna jest jednym z najcenniejszych „towarów” w branży transportowej. W ostatnim czasie, przy rosnących cenach, jego wartość tylko wzrosła – a wraz z nią zainteresowanie tych, którzy wolą nie płacić przy dystrybutorze.
Efekt? Powraca dobrze znany problem kradzieży oleju napędowego. I to w najprostszej możliwej formie.
Schemat prosty, ale skuteczny
Sprawca nie korzystał z żadnych wyszukanych metod. Schemat był prosty: wyrwany korek wlewu i szybkie spuszczenie paliwa ze zbiornika. Na celowniku znajdowały się przede wszystkim samochody ciężarowe i maszyny budowlane. To nie przypadek – duże zbiorniki i często brak dodatkowych zabezpieczeń sprawiają, że takie miejsca są szczególnie narażone.
Z ustaleń policjantów wynika, że 63-latek działał na terenie kilku powiatów województwa łódzkiego. Nie był to jednorazowy „skok”, ale powtarzalny proceder.
Mężczyzna wykorzystywał dwa busy, co pozwalało mu nie tylko przemieszczać się między lokalizacjami, ale też transportować paliwo w większych ilościach. A tych ilości nie brakowało. Policjanci, którzy obserwowali podejrzanego, zatrzymali go w momencie, gdy przenosił kanistry o pojemności około 25 litrów. To był jednak dopiero początek.
W pojeździe funkcjonariusze znaleźli mauzer o pojemności 1000 litrów oraz dodatkowe pojemniki – wszystkie wypełnione olejem napędowym. To już nie jest „przy okazji”. To skala, która wskazuje na regularny i dobrze zorganizowany proceder.
Śledczy podejrzewają, że 63-latek może mieć na koncie nawet kilkadziesiąt podobnych kradzieży.
Do tego narkotyki
Podczas przeszukania miejsca zamieszkania policjanci ujawnili również marihuanę i amfetaminę.
To istotnie zmienia sytuację procesową. Oprócz zarzutów kradzieży z włamaniem pojawia się kolejny wątek, który może mieć wpływ na końcowy wymiar kary. Za kradzież z włamaniem grozi do 10 lat pozbawienia wolności. W praktyce wyroki rzadko sięgają górnej granicy, szczególnie przy mniejszych stratach. W tym przypadku jednak mamy do czynienia z powtarzalnością, dużą skalą i wcześniejszą karalnością sprawcy. Do tego dochodzą narkotyki.
To zestaw, który realnie zwiększa ryzyko surowszego wyroku.
3 miesiące aresztu i to nie koniec
Sąd zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy. To wyraźny sygnał, że sprawa ma charakter rozwojowy. Policjanci nadal analizują wcześniejsze kradzieże i sprawdzają, czy za kolejnymi przypadkami nie stoi ten sam mężczyzna.
Z punktu widzenia kierowców zawodowych ta historia pokazuje jedno — najprostsze metody wciąż działają. Brak zabezpieczeń, duże zbiorniki i łatwy dostęp sprawiają, że paliwo nadal znika. I jak widać, nie zawsze stoją za tym młodzi „amatorzy”, ale osoby, które działają metodycznie i przez dłuższy czas.
Źródło: Policja










