Mimo że osobiście uwielbiam przyprawy, są dania, do których ich praktycznie nie używam. Dzisiaj potrzebujesz tylko masła, dobrej ryby i pora. I chwili spokoju na parkingu. Reszta zrobi się sama.
Składniki:
- 2 filety mrożonego pstrąga (polskiego!)
- 1 por (tylko biała i jasnozielona część, przekrojony wzdłuż)
- Sól i pieprz cytrynowy
- Masło 82% – nie margaryna, nie mix, tylko konkretne, pachnące masło
Jak to zrobić na parkingu, w jednej patelni:
- Na rozgrzaną patelnię wrzucasz solidną łyżkę masła – nie żałuj. Czekasz, aż zacznie pachnieć i lekko się pienić.
- Najpierw podsmaż por – z obu stron, aż złapie kolor i lekko zmięknie. Odstaw go na bok patelni.
- Na to samo masło wrzucasz pstrąga – wcześniej rozmrożonego i osuszonego ręcznikiem papierowym. Skórą w dół, jeśli jest.
- Posyp tylko solą i pieprzem cytrynowym – i nic więcej. Ryba sama zrobi robotę. Smaż po 2–3 minuty z każdej strony, aż się zrumieni, ale nie przesusz.
- Por z powrotem na środek, chwilę razem podsmaż, żeby przegryzło się z masłem i rybą.

Dlaczego warto?
- Minimum składników, maksimum smaku.
- Robisz to na jednej patelni, w 10 minut.
- Masło + ryba + por = sztos, który pachnie jak obiad u babci, ale lepiej.
- Pasuje do ziemniaka, pieczywa, albo po prostu zjeść solo – na gorąco, albo później na zimno.
- Mi najbardziej smakuje z kiszoną kapustą.

Pozdrawiam i życzę smacznego
Piotr „Smakosz kuchni”










