Potrącenie pieszego przez ciężarówkę na nieoświetlonym odcinku DK19 w Zagrodach Łukowickich zakończyło się ciężkimi obrażeniami 35-letniego mężczyzny. Pieszy trafił do szpitala śmigłowcem LPR. Policja zwraca uwagę na problem widoczności po zmroku, który na drogach bez oświetlenia ma szczególne znaczenie.
Potrącenie pieszego na DK19
Do wypadku doszło w nocy na nieoświetlonym odcinku drogi krajowej nr 19 w miejscowości Zagrody Łukowickie. Według wstępnych ustaleń policjantów 50-letni kierowca ciężarowego MAN-a potrącił 35-letniego pieszego.
Obrażenia mężczyzny były poważne. Dlatego ratownicy wezwali na miejsce śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. LPR przetransportowało poszkodowanego do szpitala.
Kierowca ciężarówki był trzeźwy. Ponadto przez kilka godzin policjanci całkowicie zablokowali drogę i kierowali ruch na objazdy. Funkcjonariusze prowadzą czynności, które mają wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia.
Jednak sam wypadek to tylko część tej historii.
Dlaczego pieszy po zmroku jest tak trudny do zauważenia?
Na nieoświetlonej drodze kierowca nie ma do dyspozycji latarni. O tym, co znajduje się przed pojazdem, decydują przede wszystkim światła samochodu oraz widoczność przeszkody.
Co więcej, kierowca ciężarówki siedzi wysoko, a przed nim znajduje się pojazd o dużej masie. Nie można go zatrzymać w miejscu.
Dlatego każdy dodatkowy metr, z którego kierowca może zauważyć pieszego, ma znaczenie.
Lubartowska policja po wypadku na DK19 przypomniała, że pieszy bez elementów odblaskowych na nieoświetlonej drodze może być dla kierowcy praktycznie niewidoczny z bezpiecznej odległości. Funkcjonariusze podkreślają również, że nawet niewielki odblask może zwiększyć widoczność pieszego, a tym samym dać kierowcy więcej czasu na reakcję. (KPP Lubartów)
30 metrów albo nawet 300 metrów
I tutaj pojawia się konkret.
W naszym materiale poświęconym akcji „Świeć Przykładem” wskazywaliśmy, że pieszy ubrany w ciemną odzież i bez elementów odblaskowych może zostać zauważony dopiero z odległości około 30 metrów.
Z odblaskiem widoczność może wzrosnąć do około 150 metrów. Natomiast odpowiednie elementy odblaskowe mogą zwiększyć ją nawet do co najmniej 300 metrów.
Różnica jest więc ogromna. Nie chodzi przy tym wyłącznie o samą widoczność. Chodzi o czas, który kierowca otrzymuje na reakcję.
Jeżeli kierowca zauważy pieszego 30 metrów przed pojazdem, ma znacznie mniej czasu niż wtedy, gdy zobaczy go 150 czy 300 metrów wcześniej. W przypadku ciężarówki każdy dodatkowy metr może mieć znaczenie.
Kierowca nie szuka odblasku. Szuka człowieka
Dla kierowcy ciężarówki sytuacja wygląda bardzo konkretnie. Jadąc nocą, nie obserwuje drogi w poszukiwaniu samego odblasku. Patrzy na drogę, pobocze i wszystko, co może pojawić się na jego torze jazdy.
Ciemna sylwetka pieszego może zlewać się z otoczeniem. Odblask działa inaczej. Odbija światło reflektorów i sprawia, że człowiek wcześniej pojawia się w polu widzenia kierowcy.
I właśnie ten moment jest kluczowy.
Nie oznacza to oczywiście, że odblask automatycznie zapobiegnie każdemu wypadkowi. Daje jednak coś bardzo konkretnego: większą szansę na wcześniejsze zauważenie pieszego i więcej czasu na reakcję.
Dla kierowcy ciężarówki ma to szczególne znaczenie.
Jesienią problem będzie wracał
Jesień oznacza coraz wcześniejszy zachód słońca. Kierowcy zawodowi dobrze znają ten okres. Wiele tras pokonują już po zmroku, a na drogach krajowych i wojewódzkich nadal spotykają pieszych poruszających się poboczem.
Szczególnie trudna sytuacja pojawia się tam, gdzie droga nie ma oświetlenia.
Dlatego kierowca musi zwracać uwagę nie tylko na jezdnię, ale również na jej otoczenie. Z kolei pieszy powinien zrobić wszystko, żeby kierowca mógł go zobaczyć z możliwie dużej odległości.
Wypadek na DK19 jest kolejnym przypomnieniem, że po zmroku widoczność nie jest szczegółem. Może decydować o tym, ile czasu kierowca będzie miał na reakcję.
Źródło: Policja










