Powrót do jazdy ciężarówką po trzech latach. Kinga znowu za kierownicą

Powrót do jazdy ciężarówką po trzech latach. Kinga znowu za kierownicą

Osiem lat temu zaczęłam zawodowo jeździć ciężarówką. Od początku wiedziałam, że to jest moje miejsce. Przez kilka lat poznałam transport od strony, której nie da się nauczyć w żadnym biurze. Jeździłam po Polsce i za granicą, między innymi do Hiszpanii. Później wydarzył się wypadek, długa rehabilitacja i walka o to, żeby znowu usiąść za kierownicą.

Udało się. Wróciłam do jazdy, ale trzy lata temu musiałam z niej zrezygnować. Po wypadku nie byłam już w stanie samodzielnie wykonywać wszystkich czynności przy naczepie. Nie mogłam między innymi swobodnie wskakiwać na naczepę i bałam się, że któregoś dnia po prostu sobie nie poradzę.

Wtedy trafiłam do spedycji. Tak zaczęła się moja trzyletnia przygoda z pracą za biurkiem.

Trzy lata za biurkiem

Przeprowadziłam się na Śląsk i przez ten czas pracowałam w kilku firmach związanych z transportem. Z kierowcami zawsze bardzo dobrze mi się współpracowało. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro sama przez lata siedziałam po drugiej stronie CB radia i kierownicy.

Problem polegał na tym, że moja znajomość transportu z perspektywy kierowcy nie zawsze była w biurach doceniana.

W jednej z firm rzeczywiście wykorzystywano moje doświadczenie. Potrafiłam zauważyć rzeczy, których ktoś bez doświadczenia za kierownicą mógł po prostu nie dostrzec. Wiedziałam, jak wygląda praca kierowcy, co oznaczają konkretne problemy na trasie i jak wiele rzeczy może wydarzyć się po drodze.

W innych firmach było zupełnie inaczej. Miałam wręcz poczucie, że zamiast się rozwijać, zaczynam się cofać.

W jednej z firm zajmowałam się działem technicznym i właściwie wszystko było na mojej głowie. Awarie, usterki, problemy zagraniczne, telefony praktycznie przez całą dobę. Do tego około 60 samochodów.

W pewnym momencie powiedziałam: dość. Nie chodziło tylko o samą pracę. Kwestie finansowe również nie rekompensowały tego, że właściwie cały czas byłam pod telefonem.

Myśl o powrocie do jazdy ciężarówką pojawiała się coraz częściej

Po odejściu z tej firmy szukałam jeszcze pracy w innych przedsiębiorstwach. Telefonów i zaproszeń na rozmowy kwalifikacyjne było nawet sporo.

Tylko że miałam czasami wrażenie, że bardziej interesowało ich to, dlaczego kobieta jeździła ciężarówką, niż to, co naprawdę potrafię. I wtedy coraz częściej zaczęła wracać do mnie myśl, że może jednak powinnam ponownie usiąść za kierownicą.

Były dwa powody.

Pierwszy to oczywiście pieniądze, bo różnica między pracą za biurkiem a jazdą jest odczuwalna. Drugi był jednak zdecydowanie ważniejszy. Po prostu ciągnęło mnie do ciężarówki.

W końcu napisałam anonimowo post na jednej z grup transportowych. Szukałam pracy na chłodni, z codziennymi zjazdami do domu. Chłodnia była dla mnie o tyle dobrym rozwiązaniem, że nie wymaga takiego biegania po naczepie i wykonywania ciężkich prac.

Odezwał się do mnie pracodawca z Rawy Mazowieckiej. I tak, półtora tygodnia temu, znowu znalazłam się w ciężarówce.

Wróciłam za kierownicę Scanii po trzech latach

Nie będę udawać, że po trzech latach przerwy wsiadłam do ciężarówki i od razu poczułam się tak, jakbym nigdy z niej nie wysiadła.

Był strach. Była ekscytacja. I było poczucie, że właściwie uczę się wszystkiego od początku.

Wcześniej jeździłam zawodowo przez kilka lat, ale trzyletnia przerwa zrobiła swoje. Pierwsze, do czego musiałam się ponownie przyzwyczaić, to gabaryty. Szerokość, długość, zachowanie samochodu. Niby to wszystko znam, ale po takiej przerwie człowiek zaczyna podchodzić do tego zupełnie inaczej.

Pewność siebie gdzieś została, ale teraz jest w niej dużo więcej ostrożności. Nie czuję się jeszcze na tyle komfortowo, żeby robić wszystko automatycznie. Jeżdżę ostrożnie i z pewnym ograniczonym zaufaniem zarówno do siebie, jak i do samochodu.

I chyba dobrze.

Teraz jeżdżę Scanią z wysoką kabiną i chłodnią. Wożę produkty spożywcze do magazynów Dino. To jest dla mnie kolejne wyzwanie, bo trzeba też znowu nauczyć się cofania i manewrowania w miejscach, które nie zawsze są stworzone dla dużego zestawu.

Trzy lata przerwy naprawdę potrafią dać się we znaki. Nawet komuś, kto wcześniej miał już spore doświadczenie.

Znowu uczę się jazdy ciężarówką

Najbardziej śmieszy mnie to, że wszyscy dookoła mówią, że znowu zachłysnęłam się tą pracą. I chyba coś w tym jest.

Ta przerwa pokazała mi, że czasami człowiek musi na chwilę coś stracić, żeby jeszcze bardziej docenić to, co wcześniej miał.

Dzisiaj pracuję przede wszystkim w systemie z codziennymi zjazdami do domu. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy zostaję w trasie. Tak było właśnie teraz. Jestem w trasie, później jadę dalej i dopiero następnego dnia wracam do domu.

Ale około 90 procent czasu są to zjazdy codziennie. Dokładnie takiej pracy szukałam.

Na razie wszystko jest dla mnie nowe, więc nie chcę jeszcze przesądzać, jak będzie wyglądała moja przyszłość. Na pewno jednak wiem jedno: powrót za kierownicę był dobrą decyzją.

Czy wrócę jeszcze na międzynarodówkę?

Dzisiaj nie mówię „nie” międzynarodówce.

Mój obecny pracodawca ma również takie trasy. Jeżdżą między innymi do Hiszpanii chłodniami, więc być może kiedyś znowu pojawi się taki pomysł. Hiszpania nie jest mi przecież obca.

Wcześniej jeździłam tam wielokrotnie. Zmieniła się jednak moja sytuacja prywatna. Mam dzieci i wcześniej ich wiek nie pozwalał mi na powrót do dłuższych tras międzynarodowych.

Dzisiaj jest już inaczej. Mam 16-letniego syna i za dwa lata będzie pełnoletni. Dlatego nie wykluczam, że właśnie wtedy wrócę również na międzynarodówkę. Na razie jednak cieszę się tym, co mam.

Przez trzy lata transport bardzo się zmienił

Po powrocie za kierownicę zauważyłam też, jak dużo zmieniło się w transporcie przez te trzy lata. Przede wszystkim wszedł Pakiet Mobilności. Kiedy ostatnio jeździłam zawodowo, jeszcze go nie było. Technologia również poszła mocno do przodu.

Patrzę na nowe samochody i jestem naprawdę pod wrażeniem tego, ile rzeczy zmieniło się w ciągu kilku lat. Aplikacje, systemy, wyposażenie samochodów. Na szczęście teraz jeżdżę starszą Scanią, więc nie muszę od razu poznawać całej tej nowej technologii.

Czuję się trochę jak stary wyjadacz, który wrócił do zawodu i nagle odkrył, że świat poszedł do przodu.

Zmieniło się też coś jeszcze. Za kierownicą jest zdecydowanie więcej kobiet. Kiedy zaczynałam jeździć osiem lat temu, nie było ich aż tak dużo. Dzisiaj wystarczy wejść na TikToka czy inne media społecznościowe, żeby zobaczyć, ile kobiet prowadzi ciężarówki i pokazuje swoją pracę.

To też jest duża zmiana.

Rampy na MOP-ach zrobiły na mnie największe wrażenie

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie również infrastruktura.

Oczywiście nie będę udawać, że po trzech latach nagle odkryłam polskie drogi. Cały czas jeździłam samochodem osobowym.

Ale z perspektywy kierowcy ciężarówki zwróciłam uwagę na jedną rzecz, której wcześniej praktycznie nie było. Rampy do odśnieżania naczep. To jest dla mnie naprawdę duże zaskoczenie. Jeżdżę teraz między innymi po A1 i widzę, że na kolejnych MOP-ach pojawiają się takie rampy. Z punktu widzenia kierowcy ciężarówki to bardzo dobre rozwiązanie.

Jeśli chodzi o podstawową infrastrukturę dla kierowców, to moim zdaniem w Polsce nie było aż tak źle. Na stacjach benzynowych można znaleźć prysznic, można się zatrzymać i normalnie funkcjonować.

Większy problem widziałam wcześniej za granicą.

Ale właśnie te rampy najbardziej rzuciły mi się w oczy po powrocie.

Powrót do jazdy ciężarówką był dobrą decyzją

Dzisiaj jestem dopiero na początku tej nowej przygody. Wiem, że jeszcze sporo muszę sobie przypomnieć i ponownie nauczyć się wielu rzeczy.

Ale nie żałuję decyzji o powrocie. Wręcz przeciwnie. Bardzo się cieszę.

Mam wrażenie, że wróciło dokładnie to samo uczucie, które miałam po wypadku, kiedy pierwszy raz ponownie wyjechałam ciężarówką w trasę.

Wtedy po wypadku pojechałam w pierwszą trasę i wróciłam do Polski dopiero po pięciu tygodniach. Byłam tak stęskniona za jazdą i całym tym transportowym światem, że nie mogłam się tym nacieszyć.

Teraz jest podobnie. Wracam na weekend do domu i z jednej strony cieszę się, bo jestem zmęczona. Z drugiej strony pojawia się myśl: „Jeszcze bym pojeździła”.

I chyba właśnie to jest najlepsza odpowiedź na pytanie, czy brakowało mi ciężarówki.

Brakowało.

Bardzo.

Do zobaczenie w trasie!

Kinga

Sprawdź także