Na DK2 pod Siedlcami funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego zatrzymali do rutynowej kontroli zestaw ciężarowy należący do greckiego przewoźnika. Mimo że w kabinie znajdowało się dwóch kierowców, tachograf zarejestrował przejazd jako realizowany w pojedynczej obsadzie. Pomysł na ukrycie rzeczywistego trybu pracy nie tylko się nie sprawdził, ale ujawnił poważne naruszenia przepisów dotyczących czasu pracy i obowiązkowych kwalifikacji.
W trakcie kontroli inspektorzy ustalili, że obaj mężczyźni stanowili załogę, jednak ich karty kierowców wskazywały na zupełnie co innego. W kluczowych momentach karta drugiego kierowcy nie była zalogowana w tachografie, a odpoczynki były wprowadzane ręcznie jako wpisy manualne.
Przeanalizowane dane wykazały rażące przekroczenia przepisów. Stwierdzono kilkanaście przypadków naruszeń czasu prowadzenia pojazdu oraz odpoczynków. Kierowcy przekraczali dopuszczalne limity nawet o 9 godzin i 49 minut, a skrócenia odpoczynków sięgały ponad 6 godzin. Oprócz tego jeden z kierujących nie posiadał aktualnych uprawnień do wykonywania międzynarodowego przewozu rzeczy – jego szkolenie okresowe straciło ważność w lutym 2025 roku.
Konsekwencje były poważne. Drugi kierowca (pasażer) stracił prawo jazdy na trzy miesiące i został ukarany sześcioma mandatami na łączną kwotę 4250 zł. Prowadzący w chwili kontroli otrzymał pięć mandatów na sumę 3900 zł i został wyłączony z dalszej jazdy z powodu braku ważnych kwalifikacji. Choć manipulowano zapisami tachografu, nie było podstaw do zatrzymania jego prawa jazdy, ponieważ naruszenie miało miejsce już poza czasem prowadzenia pojazdu.
W trakcie czynności wpłacono 15 000 zł kaucji – 12 000 zł od przedsiębiorcy i 3000 zł od osoby zarządzającej transportem – co pozwoliło uniknąć skierowania ciężarówki na parking strzeżony. Gdyby do tego doszło, przewoźnik poniósłby dodatkowe koszty oraz opóźnienia w realizacji przewozu.
Źródło: WITD Radom










