Uderzył w wiadukt, zgubił towar i… pojechał dalej. I to był początek jego poważnych kłopotów

Uderzył w wiadukt, zgubił towar i… pojechał dalej. I to był początek jego poważnych kłopotów

W Śremie, na ulicy Powstańców Wielkopolskich, doszło do sceny, która mogłaby posłużyć za ostrzeżenie dla całej branży transportowej. Ciężarówka uderzyła w wiadukt kolejowy, straciła ładunek, a kierowca – zamiast zatrzymać się – odjechał. Chwilowa ucieczka nie uchroniła go jednak przed odpowiedzialnością.

Za kierownicą siedział 38-letni mieszkaniec Sochaczewa. Badanie wykazało ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Jakby tego było mało – nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami ciężarowymi i miał na koncie dwa aktywne sądowe zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Z miejsca zdarzenia próbował się oddalić, lecz szybko został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu.

Wiadukt w Śremie – powtarzający się problem

To nie pierwszy raz, gdy ciężarówka uderza w wiadukt kolejowy w Śremie. Podobne sytuacje zdarzają się regularnie – mimo wyraźnych znaków zakazu i oznaczeń ograniczenia wysokości. Najczęstszą przyczyną jest ignorowanie znaków oraz bezrefleksyjne zaufanie nawigacji.

Tym razem do tego doszedł jeszcze jeden czynnik – zdecydowanie najgroźniejszy: alkohol.

Kierowcy bez prawa jazdy nadal na drogach

Ten przypadek obnaża kolejny problem, z którym branża transportowa zmaga się od lat. Na drogach wciąż spotyka się kierowców, którzy:

  • nie mają wymaganych uprawnień,
  • łamią aktywne sądowe zakazy,
  • a mimo to prowadzą pojazdy ciężarowe.

Przewoźnicy mają możliwość weryfikacji kierowców w systemach państwowych i regularnego sprawdzania, czy pracownik posiada ważne uprawnienia. Niestety, jak pokazuje praktyka – rzadko z tego korzystają.

Prawo surowe, ale nieskuteczne

Zgodnie z art. 244 Kodeksu karnego, złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów to przestępstwo. Grozi za nie od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, kolejny zakaz (od roku do 15 lat) oraz obowiązkowe świadczenie finansowe w wysokości od 5 000 do nawet 60 000 zł.

Teoretycznie to sankcje, które powinny działać odstraszająco. W praktyce – jak pokazuje przykład ze Śremu – nie wszyscy się nimi przejmują. Kierowcy bez prawa jazdy czy z zakazem nadal wsiadają za kierownicę wielotonowych pojazdów.

Źródło: Policja

Sprawdź także