W Siemianowicach Śląskich doszło do skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania kierowcy śmieciarki. Mężczyzna nie tylko prowadził pojazd pod wpływem alkoholu, ale też – jak relacjonują świadkowie – pił wódkę na oczach przechodniów, nie próbując nawet ukrywać swojego stanu. Dzięki szybkiej reakcji jednej z osób oraz odpowiedzialności jego współpracowników, udało się zapobiec potencjalnej tragedii.
Zgłoszenie o zataczającym się kierowcy śmieciarki trafiło do siemianowickiej drogówki. Świadek poinformował, że mężczyzna spożywa alkohol, siedząc w kabinie, a jego zachowanie budzi poważne obawy o bezpieczeństwo otoczenia. Policjanci błyskawicznie pojawili się na miejscu i potwierdzili – kierowca był wyraźnie pijany.
Na szczęście równie czujni okazali się jego współpracownicy, którzy przed przyjazdem patrolu odebrali mu kluczyki i uniemożliwili dalszą jazdę. Ich odpowiedzialna postawa mogła zapobiec poważnemu wypadkowi – śmieciarka porusza się bowiem po wąskich osiedlowych uliczkach, wśród pieszych, dzieci i zaparkowanych samochodów. Każdy błąd może mieć tam tragiczne konsekwencje.
Kierowca początkowo tłumaczył się kompotem, który – jak twierdził – wypił dzień wcześniej. Badanie alkomatem wykazało jednak ponad 2 promile alkoholu. Dopiero wówczas przyznał się do wypicia trzech piw rano, przed rozpoczęciem pracy.
Mężczyzna odpowie teraz za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Grozi mu utrata prawa jazdy, wysoka kara finansowa, a nawet do 2 lat więzienia.
Źródło: Policja, fot. poglądowa (policja)










