Zatrzymany zestaw z przerobionym VIN. A kierowca znowu ten najłatwiejszy do ukarania

Zatrzymany zestaw z przerobionym VIN. A kierowca znowu ten najłatwiejszy do ukarania

Na drogowym przejściu granicznym w Kukurykach funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej Zatrzymany zestaw z przerobionym VIN. A kierowca znowu ten najłatwiejszy do ukarania

Na drogowym przejściu granicznym w Kukurykach funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej z placówki w Terespolu zatrzymali 35-letniego obywatela Białorusi, który wyjeżdżał z Polski zestawem ciężarowym marki Mercedes z naczepą Schmitz (rok produkcji 2016).

Podczas kontroli funkcjonariusze zauważyli ingerencję w numer identyfikacyjny VIN naczepy. W tej sytuacji zgodnie z procedurą wszczęto postępowanie przygotowawcze, a kierowcę wraz z pojazdem przekazano policjantom z Terespola. Wartość zabezpieczonego pojazdu oszacowano na około 120 tys. zł.

Kierowca, czyli pierwszy do wytłumaczenia się

Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się oczywista – przerobiony numer VIN, a więc coś z pojazdem nie gra. Jednak każdy, kto zna realia transportu międzynarodowego, dobrze wie, że kierowca nie ma właściwie możliwości, by takie rzeczy sprawdzić przed wyruszeniem w trasę.

Czy którykolwiek z kierowców rozkręca tabliczki znamionowe, porównuje numery z bazą producenta albo sprawdza w systemach SIS czy Interpolu, zanim ruszy z ładunkiem?
Oczywiście, że nie. Kierowca bierze pojazd, dokumenty, ładunek i wykonuje zlecenie. Od tego są służby, leasingodawcy, spedytorzy czy właściciele firm transportowych – to oni odpowiadają za legalność sprzętu, którym wysyłają pracownika w trasę.

Tymczasem to właśnie kierowca, który często nie ma z tym nic wspólnego, zostaje zatrzymany, przesłuchany, a czasem nawet tymczasowo aresztowany, zanim wyjaśni się, że o przeróbkach nie miał pojęcia.

Co mu grozi?

Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie przygotowawcze. Jeżeli okaże się, że kierowca świadomie przewoził pojazd z przerobionym numerem VIN, może usłyszeć zarzut paserstwa (art. 291 lub 292 Kodeksu karnego), za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
Jeżeli jednak nie miał wiedzy o ingerencji w oznaczenia pojazdu – a tak bywa w większości przypadków – powinien zostać uznany za świadka, a nie sprawcę.

Granica to miejsce, gdzie nic się nie ukryje

Służby graniczne mają obowiązek dokładnie sprawdzać każdy pojazd przekraczający granicę.
Funkcjonariusze Straży Granicznej:

  • weryfikują numery VIN w krajowych i międzynarodowych bazach,
  • korzystają z detektorów i kamer endoskopowych,
  • oraz współpracują z policją i służbami celnymi innych państw.

Dzięki temu w tym roku zatrzymano już ponad 130 pojazdów pochodzących z przestępstw o łącznej wartości ponad 13 milionów złotych.
To pokazuje, że system działa — ale warto też pamiętać, że za każdą taką historią stoi człowiek, który w większości przypadków znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze.

Źródło: Nadbużański Oddział SG

Sprawdź także