List – co by się nie działo, to kierowcy zawsze obrywają „rykoszetem”

List – co by się nie działo, to kierowcy zawsze obrywają „rykoszetem”

Strajki w Belgii coraz bardziej utrudniają życie nie tylko społecznym mieszkańcom, którzy próbują się przedrzeć przez zakorkowane autostrady żeby dojechać do pracy. Przede wszystkim uderza to w transport, który od kilku dni codziennie jest sparaliżowany na kilkanaście godzin w czasie, gdy rolnicy walczą o swoje postulaty.

Z punktu widzenia kierowcy czy tak powinno to wszystko wyglądać? Co by się nie działo, to zawszę dostajemy „rykoszetem”. Stoimy na autostradzie bez jakiegokolwiek socjalu. Już nie wielogodzinne opóźnienia w dostawach, a kilkudniowe. W zależności dokąd kierowca zmierza. Jesteśmy zrozumieć wszystko, ale czy kierowcą w takiej sytuacji nie powinien się ktoś zainteresować? Tylko karać na drugi dzień, bo tacho przekroczone. Mi akurat się udało spokojnie przejechać, ale koledzy jadący w kierunku Antwerpen już nie mieli takiego szczęścia. Warto też wspomnieć, że wszystkie zjazdy do portu Zeebrugge są pozamykane. Kierowcy stoją na autostradzie od 2 dni. Strajki są w Francji, Belgii, Niemczech. A gdzie w tym wszystkim jest zdrowy rozsądek? W momencie gdy zabraknie produktów na półce, to wszyscy zaczną się budzić. Wtedy będzie można szukać nas w korkach na autostradzie. Z roku na rok transport schodzi na…😪 A raczej wiem, co mówię, bo sam zawodowo jeżdżę przeszło 13 lat…

Łukasz

Sprawdź także