Szacunek, cierpliwość, doświadczenie – to fundamenty dobrego kierowcy

Szacunek, cierpliwość, doświadczenie – to fundamenty dobrego kierowcy

Rozmowa z Krzysztofem Kłosem – byłym kierowcą międzynarodowym, a obecnie instruktorem nauki jazdy

Panie Krzysztofie, zacznijmy od początku – jak zaczęła się Pana droga zawodowa za kierownicą?
– Wszystko zaczęło się w 1989 roku, kiedy dostałem się do pracy w firmie PEKAES jako kierowca międzynarodowy. To było dla mnie ogromne wyróżnienie – PEKAES był wtedy firmą elitarną, jedną z najlepszych w branży transportu międzynarodowego. Praca za granicą, odpowiedzialność, ciągłe zmiany – to była prawdziwa szkoła życia.

A jednak nie zatrzymał się Pan na tym etapie…
– Zdecydowanie nie. Z czasem zrozumiałem, że samo prowadzenie ciężarówki to nie wszystko. Pojawiła się potrzeba rozwoju, dzielenia się doświadczeniem z innymi. Dlatego w 2010 roku postanowiłem zdać egzaminy na instruktora nauki jazdy w kategoriach B, C, D i E. I tak zaczęła się moja druga zawodowa droga – jako kierowca i instruktor zawodowej nauki jazdy.

Jak wygląda dziś szkolenie kandydatów na kierowców? Co by Pan powiedział młodym ludziom, którzy dopiero zaczynają?
– Przede wszystkim – to już nie są te same czasy, co 20-30 lat temu. Dziś kandydaci szkolą się głównie w ośrodkach szkolenia kierowców, które pełnią ogromnie ważną rolę. Ale nie każdy ośrodek oferuje ten sam poziom. Kluczowy jest instruktor – jego doświadczenie, podejście, umiejętność nawiązania relacji z kursantem. Bez tego trudno mówić o dobrym przygotowaniu do zawodu.

Co w takim razie powinno być priorytetem w szkoleniu?
– Szkolenie musi być dostosowane do realiów transportu – zarówno tych technicznych, jak i społecznych. Nowoczesny sprzęt, ale też realne sytuacje z życia zawodowego kierowcy. Kursant powinien mieć szansę uczyć się przez obserwację, przez praktykę, a nie tylko „z teorii”. I to, co moim zdaniem najważniejsze – cierpliwość i szacunek. Tego nauczyłem się m.in. podczas obserwacji egzaminów zawodowych w Szwecji.

To ciekawy wątek – jak wygląda egzaminowanie kierowców za granicą?
– Miałem okazję obserwować egzaminy w Szwecji i Niemczech, kiedy jeszcze pracowałem w PEKAES-ie. I muszę przyznać – podejście Szwedów zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Bezstresowa atmosfera, cierpliwość instruktorów, zaufanie do kursanta. Egzamin to nie był stresujący „test”, tylko wspólne dążenie do sukcesu. Nawet egzaminator potrafił uśmiechnąć się, powiedzieć dobre słowo. A na koniec – uścisk dłoni i życzenia szerokiej drogi.

Czy takie podejście byłoby możliwe w Polsce?
– Uważam, że tak – widziałem, że można. Ale potrzeba do tego zmiany podejścia. Młody kierowca to nie „problem do rozwiązania”, tylko człowiek, który chce się nauczyć zawodu. Trzeba mu dać przykład, wsparcie i czas. Jak trener zawodnikowi. A kiedy zobaczy się efekty tej pracy – zdany egzamin, pewna jazda, zawodowa satysfakcja – to wtedy wiemy, że warto było zainwestować ten czas i serce.

Co powiedziałby Pan młodym osobom, którzy chcą iść Pana śladami?
– Po pierwsze – uczcie się od najlepszych. Szukajcie instruktorów z doświadczeniem i pasją. Po drugie – traktujcie ten zawód poważnie. To nie jest tylko prowadzenie pojazdu. To odpowiedzialność, punktualność, kultura jazdy i szacunek do innych. I po trzecie – nie bójcie się pytać, obserwować, słuchać. Zawód kierowcy może być piękną przygodą, jeśli potraktuje się go z sercem.

Dziękujemy za rozmowę.

Sprawdź także