Dolnośląscy funkcjonariusze ITD zatrzymali kierowcę ciężarówki, który wyprzedzał inne pojazdy na autostradzie A4… zestawem z wystrzeloną oponą. To już drugi raz w ciągu zaledwie czterech dni, gdy ta sama opona uległa uszkodzeniu. Podczas patrolu oznakowanym pojazdem inspektorzy zauważyli zestaw ciężarowy wyprzedzający inne pojazdy – mimo obowiązującego zakazu. Po zatrzymaniu na bocznej drodze okazało się, że jedna z opon trzeciej osi naczepy uległa całkowitemu zniszczeniu – jezdnię tarła goła felga, której powierzchnia wyglądała na „wypolerowaną” od długotrwałego kontaktu z asfaltem.
Kierowca nie potrafił określić, jak długo jechał w takim stanie. Przyznał natomiast, że… to drugi wystrzał tej samej opony w ciągu 4 dni. Co więcej, na kole zapasowym znajdowała się kolejna uszkodzona opona – z odsłoniętymi stalowymi drutami. Po zatrzymaniu pojazdu nie udało się go już uruchomić – uszkodzenie opony doprowadziło do awarii układu pneumatycznego, który nie był w stanie nabić powietrza potrzebnego do ruszenia.
W wyniku kontroli zatrzymano dwa dowody rejestracyjne. Sprawdzenie danych z tachografu ujawniło dziesiątki naruszeń związanych z czasem pracy i użytkowaniem urządzenia rejestrującego. Kierowca został ukarany mandatami, a wobec przewoźnika wszczęto postępowanie administracyjne.
Ale ta historia ma też drugie dno – kto tak naprawdę odpowiada za stan techniczny pojazdu?
Zgodnie z przepisami, za stan techniczny ciężarówki odpowiada jej właściciel, czyli najczęściej firma transportowa. Jednak gdy dochodzi do kolizji lub wypadku – to kierowca ponosi odpowiedzialność karną i cywilną. To on, przed ruszeniem w trasę, ma obowiązek upewnić się, że pojazd jest sprawny. Kiedyś tę procedurę nazywano OC – obsługą codzienną.
W teorii wszystko wygląda klarownie. W praktyce jednak kierowca: często nie ma możliwości realnej oceny stanu technicznego pojazdu, bywa, że nawet po zgłoszeniu usterki słyszy od przełożonych: „Dojedziesz na bazę” oraz nie ma wsparcia w decyzji o wycofaniu pojazdu z ruchu.
Tymczasem funkcjonariusze ITD i policji nie stosują taryfy ulgowej – obowiązuje zasada odpowiedzialności indywidualnej. Oznacza to, że nawet jeśli przewoźnik zignorował zgłoszenie kierowcy, mandat i ewentualna odpowiedzialność karna i tak spadną na osobę za kierownicą.
Źródło: WITD Wrocław










