Choć od dłuższego czasu pracodawcy mogą łatwo sprawdzać uprawnienia swoich kierowców, a na horyzoncie pojawiają się jeszcze surowsze sankcje karne – w tym bezwzględne więzienie za prowadzenie pojazdu pomimo cofniętych uprawnień lub zakazu sądowego – wciąż nie brakuje tych, którzy grają w rosyjską ruletkę na polskich drogach. Tym razem inspektorzy z kłodzkiego oddziału terenowego WITD we Wrocławiu mieli do czynienia z wyjątkowo poważnym przypadkiem.
Podczas działań kontrolnych prowadzonych z użyciem Mobilnej Jednostki Diagnostycznej, zatrzymano do szczegółowej kontroli zestaw pojazdów (ciągnik siodłowy z naczepą), prowadzony przez obywatela Polski, który do kontroli okazał… ukraińskie prawo jazdy.
Inspektorzy, wspólnie z policją, szybko zweryfikowali, że:
- mężczyzna nigdy nie posiadał polskiego prawa jazdy żadnej kategorii,
- do niedawna obowiązywał go sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych,
- a okazywany ukraiński dokument budził poważne wątpliwości co do autentyczności – brakowało wymaganych zabezpieczeń i oznaczeń.
Na tym jednak nie koniec.
W czasie badania stanu technicznego zestawu, inspektorzy odkryli poważne usterki układu hamulcowego, w tym całkowity brak hamowania jednego z kół naczepy. W efekcie:
- zakazano dalszej jazdy niesprawnym pojazdem,
- wszczęto postępowanie administracyjne wobec przewoźnika,
- zabezpieczono podejrzane prawo jazdy i przekazano sprawę do prokuratury,
- a wobec kierowcy skierowano wniosek o ukaranie za jazdę bez uprawnień.
Na deser? Pojazdu nie udało się zabezpieczyć przez przekazanie go pasażerowi, który co prawda posiadał prawo jazdy kat. C+E, ale… miał je właśnie zawieszone na 3 miesiące.
Źródło: WITD Wrocław










