„Martwe pole” znowu dało o sobie znać. Zawinił kierowca ciężarówki czy pieszy?

„Martwe pole” znowu dało o sobie znać. Zawinił kierowca ciężarówki czy pieszy?

W Łukowie doszło do kolejnego zdarzenia z udziałem samochodu ciężarowego. Kierujący MAN-em 28-latek z powiatu radzyńskiego potrącił i najechał na 87-letniego mieszkańca Łukowa. Starszy mężczyzna prowadził rower, nie jechał nim, więc przepisy z pewnością znał. Ale czy wiedział, czym jest martwe pole?

Z ustaleń policjantów wynika, że kierowca ciężarówki wyjeżdżał ze skrzyżowania z drogi podporządkowanej i nie zauważył przechodzącego przed jego pojazdem pieszego z rowerem. Mężczyzna znalazł się pod kołami ciężarówki. Odniósł obrażenia ciała i został przewieziony do szpitala.

To kolejny przypadek, w którym zawinić mogło nie tylko niedopatrzenie kierowcy, ale też brak świadomości zagrożeń po stronie niechronionych uczestników ruchu. Martwe pole – obszar, którego kierowca nie jest w stanie zobaczyć mimo użycia lusterek i kamer – nadal zbiera swoje żniwo.

„Daj się zobaczyć” – uczą, czym naprawdę jest martwe pole

Policja, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, WORD-y czy szkoły jazdy regularnie prowadzą kampanie edukacyjne przypominające o tym zjawisku. Jedną z nich jest akcja „DAJ SIĘ ZOBACZYĆ”, realizowana przez Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Opolu wspólnie z Opolską Wojewódzką Radą BRD, WORD-em w Opolu oraz Kuratorium Oświaty.

Spotkania mają charakter praktyczny: uczestnicy mogą usiąść w kabinie ciężarówki i przekonać się, jak wygląda świat z perspektywy kierowcy. Dopiero wtedy widać, jak duże są martwe pola i jak łatwo pieszy lub rowerzysta może „zniknąć” z pola widzenia.
To lekcja, która zostaje w pamięci – bo uczy, że być widocznym, to być bezpiecznym.

Martwe pole – problem, który trudno wyeliminować

Mimo coraz nowocześniejszych rozwiązań technicznych – dodatkowych lusterek, kamer i systemów wspomagania – zjawiska martwego pola nie da się całkowicie wyeliminować. Można je ograniczyć, ale nie usunąć.

Tymczasem wielu pieszych i rowerzystów wciąż błędnie zakłada, że kierowca ciężarówki widzi ich lepiej niż kierowca auta osobowego, bo siedzi wyżej. Nic bardziej mylnego. Z kabiny nie widać bezpośrednio obszaru tuż przed maską, a także przestrzeni wzdłuż boków pojazdu i za naczepą. Wystarczy krok w niewłaściwym momencie, by znaleźć się w miejscu całkowicie niewidocznym dla kierowcy.

Edukacja i wyobraźnia ratują życie

Zdarzenie w Łukowie to niestety kolejny przykład, że sama znajomość przepisów nie zawsze wystarcza. Trzeba też rozumieć realia ruchu drogowego i ograniczenia techniczne pojazdów ciężarowych.
Dlatego zarówno kierowcy, jak i piesi czy rowerzyści powinni stale przypominać sobie podstawową zasadę:
Jeśli nie widzisz oczu kierowcy – on też nie widzi ciebie.

Źródło: Policja

Sprawdź także