Za kilka dni miną cztery lata od wejścia w życie przepisów, które miały być realnym straszakiem dla kierowców oszukujących na czasie pracy. Chodzi o regulacje obowiązujące od 1 stycznia 2022 r., przewidujące zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące za stwierdzone oszustwa związane z tachografem i ewidencją czasu prowadzenia pojazdu.
Ustawodawca objął nimi m.in. jazdę bez karty kierowcy, jazdę na cudzej karcie, jazdę bez wykresówki, jazdę z kilkoma wykresówkami w jednej dobie, jazdę z wykresówką wystawioną na cudze dane, jazdę z odłączonym tachografem oraz manipulowanie zapisami tachografu przy użyciu urządzeń lub przedmiotów, takich jak tzw. magnes.
Tyle teoria. Praktyka, jak pokazuje niedawna kontrola ITD, wciąż bywa znacznie bardziej złożona.
Kontrola w Reńskiej Wsi: cztery razy na cudzej karcie
18 grudnia br. inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Opolu, Oddział w Kędzierzynie-Koźlu, prowadzili rutynowe czynności kontrolne na punkcie kontrolnym w Reńskiej Wsi, na drodze krajowej nr 45. Do kontroli zatrzymano zespół pojazdów należący do przewoźnika ze Słowacji. Kierowca wykonywał międzynarodowy transport drogowy rzeczy na trasie Dania – Słowacja.
W toku kontroli analizie poddano zapisy z karty kierowcy oraz z tachografu cyfrowego. Porównanie danych wykazało liczne i poważne naruszenia przepisów regulujących czas prowadzenia pojazdu, przerwy oraz odpoczynki.
Inspektorzy ustalili, że kierowca, działając w celu wprowadzenia w błąd organu kontrolnego oraz zarejestrowania odpoczynku na swojej karcie kierowcy, posługiwał się drugą kartą kierowcy, nienależącą do niego. Takie działanie miało miejsce czterokrotnie w kontrolowanym okresie.
Skala naruszeń była rażąca. W okresie jazdy dziennej w dniach 5–6 grudnia 2025 r. kierowca prowadził pojazd łącznie przez 19 godzin i 57 minut, a najdłuższa przerwa w tym czasie wyniosła jedynie 2 godziny i 40 minut.
Mandaty, kaucja… i brak zatrzymania prawa jazdy
Za stwierdzone naruszenia, w tym wykonywanie przewozu z użyciem cudzej karty kierowcy oraz wielokrotne naruszenia przepisów dotyczących czasu pracy, na kierującego nałożono mandaty karne w łącznej wysokości 6 350 zł. Na poczet przyszłej ewentualnej kary administracyjnej pobrano kaucję w łącznej wysokości 14 500 zł, odrębnie wobec przewoźnika oraz osoby zarządzającej transportem w przedsiębiorstwie. Cudza karta kierowcy została zatrzymana.
I tu pojawia się moment kluczowy z punktu widzenia obowiązujących przepisów. Kierowca nie stracił prawa jazdy, mimo że w kontrolowanym okresie czterokrotnie korzystał z „zapasowej” karty. Powód był prosty: w chwili kontroli nie posługiwał się nią podczas aktualnego dziennego czasu prowadzenia pojazdu.
„Na gorącym uczynku”, czyli istotny warunek sankcji
Przepisy o zatrzymaniu prawa jazdy na trzy miesiące obejmują wyłącznie wykroczenia popełnione „podczas aktualnego dziennego czasu prowadzenia pojazdu”. W praktyce oznacza to konieczność przyłapania kierowcy na gorącym uczynku. Nawet bardzo poważne naruszenia ujawnione w toku późniejszej analizy danych z tachografu nie skutkują automatycznym zatrzymaniem prawa jazdy.
To właśnie w takich sytuacjach pojawia się pytanie, czy system sankcji rzeczywiście spełnia funkcję odstraszającą, czy raczej pozostawia przestrzeń do kalkulowania ryzyka.
Jazda na cudzej karcie: 3 tys. zł i znacznie poważniejsze konsekwencje
Posługiwanie się przez kierowcę kartą kierowcy, która nie jest jego własną kartą, stanowi naruszenie określone w lp. 6.3.3 załącznika nr 3 do ustawy o transporcie drogowym. Jest ono zagrożone karą w wysokości 3 000 zł. To jednak tylko jedna strona problemu.
Jazda na cudzej karcie klasyfikowana jest jako najpoważniejsze naruszenie, tzw. NN. Popełnienie już jednego takiego naruszenia skutkuje wszczęciem wobec przewoźnika postępowania dotyczącego oceny dobrej reputacji. Co istotne, procedura ta dotyczy naruszeń popełnionych zarówno w kraju, jak i za granicą, a jej skutki obejmują również przewoźników zagranicznych wykonujących przewozy na terytorium Polski.
Od 1 stycznia 2022 r. za jazdę na cudzej karcie grozi także zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące, jednak – jak pokazuje opisywany przypadek – sankcja ta stosowana jest wyłącznie w sytuacji przyłapania kierowcy w trakcie jazdy.
Dobra reputacja – bez automatyzmu, ale z realnym ryzykiem
Warto podkreślić, że postawienie zarzutu popełnienia najpoważniejszego naruszenia nie oznacza automatycznej utraty licencji. Decyzję w tym zakresie zawsze poprzedza postępowanie w przedmiocie oceny dobrej reputacji. Zostaje ono wszczęte po zakończeniu postępowania dotyczącego konkretnego naruszenia lub naruszeń.
Jednocześnie nie każde postępowanie w sprawie dobrej reputacji musi zakończyć się jej utratą. Istotną okolicznością, którą organ bierze pod uwagę, jest tzw. plan naprawczy. Obejmuje on działania podjęte przez przedsiębiorcę w celu poprawy sytuacji w przedsiębiorstwie, zwłaszcza w obszarze, w którym stwierdzono naruszenia. Mogą to być zmiany organizacyjne, wzmocnienie nadzoru, szkolenia czy wprowadzenie dodatkowych procedur kontrolnych.
Cztery lata później pytanie wciąż pozostaje aktualne
Przepisy dotyczące jazdy na dwóch kartach obowiązują już niemal cztery lata. Ryzyko podejmuje zarówno kierowca, jak i przewoźnik. Ten pierwszy naraża się na mandat i potencjalną utratę prawa jazdy, drugi na postępowanie administracyjne, ocenę dobrej reputacji i w skrajnych przypadkach utratę uprawnień do wykonywania zawodu.
Mimo to wciąż dochodzi do sytuacji, w których kierowcy decydują się na świadome naruszanie przepisów. Rodzi się więc pytanie, czy finansowe kary dla przewoźników nie są nadal zbyt niskie, a mechanizm „gorącego uczynku” nie pozostawia zbyt dużego pola do kalkulowania ryzyka.
Jedno jest pewne. Szczęście w kontroli może się uśmiechnąć tylko raz, a konsekwencje – zwłaszcza po stronie przedsiębiorcy – potrafią ciągnąć się znacznie dłużej niż trzy miesiące.
Źródło: WITD Opole










