Dziś Gdańsk i Trójmiasto stały się areną dużego protestu przewoźników drogowych obsługujących transport kontenerów z portów. Od wczesnych godzin porannych na głównych trasach miasta pojawiły się setki zestawów ciężarowych, które w zorganizowanym, powolnym przejeździe zwracały uwagę na narastające problemy w obsłudze transportu kontenerowego.
Akcja, choć uciążliwa dla ruchu drogowego, miała jasno określony cel – nagłośnienie sytuacji, z którą przewoźnicy mierzą się na co dzień w portach w Gdańsku i Gdyni.
Oddolna inicjatywa przewoźników z całej Polski
Jak powiedział Maciej Korthals, współorganizator protestu i prezes firmy TIDI-LOG, decyzja o wyjściu na drogi nie była pomysłem jednej osoby ani jednej firmy.
– Pomysł urodził się wśród ponad 150 firm. Połączyła nas jedna idea – chęć normalnej pracy. To nie jest inicjatywa jednej osoby, tylko efekt pracy i zaangażowania wielu przedsiębiorstw oraz zatrudnionych w nich pracowników – powiedział Maciej Korthals podczas rozmowy w czasie protestu, gdy prowadził swój zestaw w Gdańsku.
W proteście biorą udział firmy transportowe z całej Polski, m.in. z Gdańska, Gdyni, Warszawy, Ciechanowa, Mławy, Włocławka, Radomia czy Szczecina. Jak powiedział Maciej Korthals w tym samym czasie, skala zaangażowania pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie lokalnych przewoźników, lecz całego rynku transportu kontenerowego.
– Tak naprawdę mamy tu przewoźników z całej Polski. Bardzo duże grupy przyjechały m.in. z Mławy, Ciechanowa i Warszawy – dodał.

Przebieg protestu i utrudnienia
Protest rozpoczął się w godzinach porannych. Kolumna ciężarówek wyruszyła ulicą majora Henryka Sucharskiego, następnie przejechała Traktem św. Wojciecha oraz Aleją Armii Krajowej, by wjechać na Południową Obwodnicę Gdańska (S7). Około godziny 9.00 protestujący dotarli na Obwodnicę Trójmiasta i skierowali się w stronę Gdyni.
Jak powiedział Maciej Korthals, początek akcji napotkał trudności.
– Niestety mieliśmy na trasie Sucharskiego małe opóźnienie. Jednemu z przewoźników wypięła się naczepa i zablokowała trasę, przez co bardzo dużo samochodów dojechało w jedno miejsce.
W Gdyni zaplanowano demonstrację na parkingu przy ul. Janka Wiśniewskiego, w bezpośrednim sąsiedztwie terminali kontenerowych. Po południu kolumna ciężarówek miała wrócić do Gdańska, ponownie przejeżdżając przez główne arterie miasta.
Według organizatorów w proteście bierze udział około 200–300 zestawów ciężarowych.
O co dokładnie walczą przewoźnicy
Sednem protestu są zasady funkcjonowania terminali kontenerowych i – zdaniem przewoźników – niezgodne z prawem praktyki wprowadzane przez ich operatorów.
– Chodzi o podjęcie kontroli wobec operatorów terminali. Wprowadzane są rozwiązania, które naszym zdaniem są niezgodne z przepisami prawa, jak chociażby dodatkowa opłata 15 euro za złożenie lub podjęcie kontenera w godzinach dziennych, od 8 do 22 – powiedział pan Maciej.
Szczególne kontrowersje budzi system awizacji, który miał usprawnić pracę portów i zwiększyć ich przepustowość.
– System miał poprawić przepustowość portu, a okazało się, że działa wręcz odwrotnie – dodał Maciej Korthals.
Przewoźnicy podkreślają, że obecne zasady uderzają przede wszystkim w mniejsze firmy transportowe, które nie mają zaplecza pozwalającego na wielogodzinne oczekiwanie czy ponoszenie dodatkowych, nieprzewidzianych kosztów.
Do kogo skierowane są postulaty
Jak wyjaśnił Maciej Korthals, postulaty nie są kierowane do kierowców ani mieszkańców Trójmiasta, lecz bezpośrednio do zarządzających terminalami kontenerowymi.
– Postulaty są skierowane do władz terminali, do tych, którzy tworzą politykę ich funkcjonowania, w tym system awizacji godzinowej.
Protestujący liczą również na zainteresowanie sprawą instytucji państwowych odpowiedzialnych za nadzór nad rynkiem i ochronę konkurencji.
Czy ten protest ma szansę coś zmienić?
Sami przewoźnicy nie ukrywają, że dotychczasowe protesty branży transportowej rzadko przynosiły trwałe efekty. Tym razem jednak organizatorzy zapowiadają działania długofalowe.
– To nie jest jednorazowa akcja. Dzisiaj mamy przejazd, a kolejne działania będą podejmowane systematycznie i cyklicznie, jeśli będzie taka konieczność – nawet raz czy dwa razy w miesiącu. Wszystko zależy od tego, czy władze terminali będą chciały rozmawiać – kończył szef Tidi-Log.
Protest w Gdańsku i Gdyni ma więc być początkiem szerszej presji na operatorów terminali, a nie tylko symbolicznym pokazaniem problemu.
Jedno pozostaje pewne: bez zmian systemowych i realnego dialogu transport kontenerowy z polskich portów coraz trudniej będzie pogodzić z normalnym funkcjonowaniem firm transportowych i codzienną pracą kierowców.

Fot. Organizatorzy protestu










