Śniadanie w trasie musi być konkretne. Nie chodzi o to, żeby ładnie wyglądało, tylko żeby dało energię i spokój na kilka godzin jazdy. Przerobiłem klasyczne kanapki na wszystkie sposoby i w końcu doszedłem do wniosku, że najlepiej sprawdzają się pasty. Jedną z nich robię regularnie – prostą, szybką i naprawdę sycącą. To śledź z twarogiem po truckersku.
Bez gotowania, bez kombinowania i bez szukania egzotycznych składników.

Składniki
Do przygotowania tej pasty biorę:
- 2 filety śledziowe typu Bismarck (w zalewie octowej),
- 200–250 g twarogu półtłustego,
- 2–3 ogórki konserwowe,
- jedną małą cebulę,
- świeżo mielony pieprz.
Czasem, jeśli chcę uzyskać bardziej kremową konsystencję, dodaję łyżkę jogurtu naturalnego albo śmietany, ale to już według uznania.
Przygotowanie
Śledzie odsączam z zalewy, ściągam z nich skórę i drobno kroję. Ogórki siekam w kostkę, cebulę jeszcze drobniej – ma podkręcić smak, a nie dominować. Twaróg rozgniatam widelcem i łączę wszystkie składniki w jednym pojemniku. Na koniec pieprz i dokładne wymieszanie.
Całość zajmuje kilka minut i da się to zrobić nawet na parkingu, bez kuchni i bez bałaganu.

To połączenie ma sens. Śniadanie nie jest mdłe i nie nudzi się po kilku kęsach. Dodatkowo sprawia, że „stawia na nogi” lepiej niż niejedna kawa.
Jeśli spróbujecie, jestem pewien, że Wam posmakuje. Bo to jest jedzenie robocze – można jeść z chlebem, bułką, waflami ryżowymi albo nawet samo. A jeśli postoi chwilę w lodówce, smakuje jeszcze lepiej.
Smacznego
Andrzej










