Wczoraj na terenie gminy Pakość patrol ruchu drogowego z Inowrocławia zatrzymał do kontroli samochód ciężarowy, za kierownicą którego siedział 45-letni kierowca. Podczas kontroli funkcjonariusze stwierdzili uszkodzoną szybę czołową, zużyte ogumienie oraz oznakowanie niezgodne z warunkami technicznymi. W efekcie zatrzymano dwa dowody rejestracyjne, a kierowca został ukarany mandatem karnym.
Sama interwencja nie byłaby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie fakt, że takich przypadków w ostatnich dniach przybywa lawinowo. Dlatego sytuacja z Pakości jest jedynie punktem wyjścia do szerszej refleksji.
Po blokadzie S7 kontrole przybrały na sile
Od kilkunastu dni, czyli od czasu blokady drogi ekspresowej S7, kierowcy ciężarówek wyraźnie odczuwają wzmożone zainteresowanie służb. Kontrole są częstsze, bardziej szczegółowe i w zdecydowanej większości koncentrują się na stanie technicznym pojazdów.
Wielu kierowców zwraca uwagę, że to właśnie po wydarzeniach na S7 transport ciężki znalazł się pod szczególną presją. Każda usterka — niezależnie od tego, kiedy powstała i z jakiego powodu — kończy się konsekwencjami dla osoby siedzącej za kierownicą.
Zima i drogi robią swoje
Tegoroczna zima nie daje taryfy ulgowej. Mróz, sól drogowa, piach i błoto pośniegowe, w połączeniu z fatalnym stanem wielu dróg, sprawiają, że pojazdy zużywają się szybciej niż zwykle. Pęknięta szyba od kamienia spod kół, czy poluzowane elementy oznakowania potrafią pojawić się w trakcie jednej trasy.
Podczas kontroli nikt jednak nie analizuje okoliczności powstania usterki. Liczy się wyłącznie jej obecność w chwili zatrzymania pojazdu.
Prawo kontra realia pracy kierowcy
Zgodnie z przepisami za stan techniczny pojazdu odpowiada jego właściciel. W praktyce jednak, gdy dochodzi do kontroli drogowej lub zdarzenia na drodze, odpowiedzialność niemal zawsze spada na kierowcę. To on ma obowiązek sprawdzić pojazd przed wyjazdem i odmówić jazdy, jeśli jego stan budzi wątpliwości.
Problem polega na tym, że kierowca bardzo często nie ma realnego wpływu ani na stan floty, ani na tempo usuwania usterek. Presja terminów, brak zapasowych pojazdów i znane wszystkim „jedź, nic się nie stanie” sprawiają, że teoria rozmija się z codziennością transportową.
Mandat jako standardowe zakończenie kontroli
W ostatnich kilkunastu dniach podobnych kontroli było w całym kraju co najmniej kilkanaście. Schemat niemal zawsze wygląda tak samo: drobiazgowa kontrola stanu technicznego, zatrzymanie dowodu rejestracyjnego i mandat dla kierowcy. Bez analizy, czy usterka powstała tygodnie wcześniej, czy kilka godzin przed kontrolą, i bez pytania o realny wpływ kierującego na stan pojazdu.
W takich sytuacjach prawo nie pozostawia pola do dyskusji, a odpowiedzialność kończy się po jednej stronie — tej, która siedzi za kierownicą.
Czy zawsze to kierowca powinien płacić?
Ten tekst nie jest próbą usprawiedliwiania jazdy niesprawnym pojazdem. Jest próbą zwrócenia uwagi na to, że po blokadzie S7, w realiach zimowych warunków i przy stanie polskich dróg, kierowcy ciężarówek znaleźli się pod szczególną presją.
Granica między świadomym zaniedbaniem a skutkiem warunków panujących na drodze bywa dziś wyjątkowo cienka. I właśnie dlatego coraz częściej pojawia się pytanie, czy każda kara za stan techniczny rzeczywiście oddaje pełen obraz sytuacji, w jakiej pracują kierowcy zawodowi.
Źródło: Policja










