Fałszywe prawa jazdy to coraz większy problem. Straż Graniczna zatrzymała kierowców komunikacji miejskiej

Fałszywe prawa jazdy to coraz większy problem. Straż Graniczna zatrzymała kierowców komunikacji miejskiej

Fałszywe prawa jazdy w transporcie to temat, który wraca coraz częściej. Służby regularnie ujawniają przypadki kierowców posługujących się podrobionymi dokumentami – najczęściej w branży transportowej, gdzie zapotrzebowanie na pracowników jest ogromne. Tym razem sprawa dotyczy jednak czegoś znacznie poważniejszego niż przewóz towarów.

Chodzi o kierowców autobusów komunikacji miejskiej.

Funkcjonariusze Straży Granicznej z placówki w Bielsku-Białej zatrzymali w Tychach sześciu obywateli Indii oraz jednego obywatela Sri Lanki. Mężczyźni pracowali jako kierowcy autobusów w przedsiębiorstwie komunikacji miejskiej PKM Tychy. Jak się okazało, nie powinni w ogóle wykonywać tej pracy.

Rutynowa kontrola, która ujawniła poważne nieprawidłowości

Cudzoziemcy zostali zatrzymani podczas rutynowych czynności związanych z kontrolą legalności pobytu w Polsce. Już na początku wyszło na jaw, że jeden z obywateli Indii przebywa w kraju nielegalnie.

Pozostali mieli wprawdzie dokumenty pobytowe, ale wykonywali pracę niezgodnie z deklarowanym celem pobytu. Innymi słowy – nie posiadali wymaganych zezwoleń na zatrudnienie.

Podczas dalszych czynności funkcjonariusze odkryli jednak coś jeszcze.

Część przedstawionych dokumentów miała nosić znamiona fałszerstwa. Wśród nich znalazło się pięć indyjskich praw jazdy, jedno prawo jazdy ze Sri Lanki oraz jedno polskie.

Autobusy z pasażerami i kierowcy z podejrzanymi dokumentami

Ta sprawa rodzi bardzo poważne pytania. Kierowcy autobusów komunikacji miejskiej każdego dnia przewożą setki pasażerów. Wśród nich są dzieci jadące do szkoły, osoby starsze czy ludzie wracający z pracy.

Jeżeli za kierownicą takiego pojazdu siada osoba z podrobionym prawem jazdy, ryzyko rośnie w sposób oczywisty.

Gdyby doszło do poważnego wypadku, konsekwencje mogłyby być ogromne. Odpowiedzialność spadłaby nie tylko na kierowcę, ale również na firmę, która dopuściła go do pracy.

Problem, który pojawia się coraz częściej

Fałszywe prawa jazdy to problem znany służbom od lat. Co jakiś czas pojawiają się informacje o kolejnych przypadkach kierowców, którzy próbują w ten sposób znaleźć zatrudnienie w branży transportowej.

Najczęściej dotyczy to cudzoziemców, dla których praca jako kierowca ciężarówki lub autobusu jest jedną z niewielu dostępnych możliwości zarobku w Europie. Nie brakuje jednak również przypadków Polaków kupujących nielegalne prawa jazdy w internecie lub za pośrednictwem przestępczych pośredników.

Oferty zdobycia dokumentu „bez egzaminu” wciąż pojawiają się w sieci. Problem polega na tym, że takie dokumenty potrafią wyglądać bardzo wiarygodnie – dopóki nie zostaną dokładnie sprawdzone.

Kto sprawdza dokumenty kierowców

Sprawa z Tychów rodzi jeszcze jedno pytanie: kto i w jaki sposób weryfikował dokumenty kierowców przed dopuszczeniem ich do pracy.

W przypadku kierowców autobusów wymagania są przecież jasno określone. Oprócz prawa jazdy odpowiedniej kategorii konieczne jest spełnienie szeregu innych warunków, takich jak kwalifikacja zawodowa, badania lekarskie i psychologiczne czy odpowiednie uprawnienia do przewozu osób.

Dlatego trudno nie zadać pytania, czy dokumenty zostały dokładnie sprawdzone przed zatrudnieniem, czy też ktoś uznał, że wystarczy szybki rzut oka na przedstawione papiery.

Sprawa dopiero się zaczyna

Wobec zatrzymanych cudzoziemców zostaną wszczęte procedury karne związane z posługiwaniem się dokumentami noszącymi znamiona fałszerstwa.

Trzech obywateli Indii otrzymało już decyzje o powrocie do kraju wraz z zakazem ponownego wjazdu do strefy Schengen na okres od sześciu do dziewięciu miesięcy. Wobec pozostałych osób czynności służbowe wciąż trwają.

Jedno jest jednak pewne. Kiedy kierowcy z podejrzanymi dokumentami trafiają za kierownicę autobusów komunikacji miejskiej, pytania o odpowiedzialność nie kończą się na nich samych.

Źródło: SG, fot. poglądowa

Sprawdź także