Witam wszystkich ponownie!
Dziś chciałbym zaproponować Wam coś prostego, sezonowego i naprawdę wyjątkowo smacznego. Nie będzie skomplikowanych składników ani długiego stania przy kuchence. Wystarczy kilka produktów, jedna patelnia i kilkanaście minut wolnego czasu.
W roli głównej wystąpią zielone szparagi i podsmażany boczek. Połączenie może wydawać się niepozorne, ale uwierzcie mi – efekt końcowy potrafi zaskoczyć nawet największych smakoszy.

Składniki
- 250 g zielonych szparagów
- 250 g boczku
- 2 pomidory
- kilka liści sałaty
- kawałek cebuli
- 2 duże łyżki masła
- sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania
Najpierw kroję boczek na większe kawałki i wrzucam go na rozgrzaną patelnię. Smażę do momentu, aż zacznie się ładnie rumienić i wytopi część tłuszczu.
Następnie wyjmuję boczek z patelni i dodaję dwie duże łyżki masła. Gdy masło się rozpuści, układam szparagi i smażę je przez kilka minut, regularnie obracając.
Kiedy szparagi zmiękną, ale nadal pozostaną jędrne, dokładam wcześniej podsmażony boczek. Całość doprawiam solą oraz pieprzem i smażę jeszcze około dwóch minut.
W międzyczasie przygotowuję dodatki. Na talerzu układam liście sałaty, pokrojone pomidory oraz cienkie plasterki cebuli.
Na środek trafiają gorące szparagi z boczkiem, a całość polewam odrobiną aromatycznego sosu, który powstał podczas smażenia.

Idealne danie na postój
Największą zaletą tego przepisu jest prostota. Nie potrzeba wielu naczyń, specjalistycznego sprzętu ani długiej listy składników. To danie można przygotować zarówno w domu, jak i podczas postoju w trasie.
Szparagi świetnie komponują się z delikatnie chrupiącym boczkiem, a świeże warzywa dodają całości lekkości. Dzięki temu otrzymujemy sycący posiłek, który nie obciąża żołądka i doskonale sprawdza się szczególnie w cieplejsze dni.
Smacznego!
Przyznam szczerze, że kiedy pierwszy raz połączyłem szparagi z dobrze podsmażonym boczkiem, nie spodziewałem się aż takiego efektu. Czasami najprostsze przepisy okazują się najlepsze.
Jeżeli traficie w sezon na świeże szparagi, koniecznie spróbujcie. Jestem przekonany, że ten przepis na stałe zagości w Waszym kulinarnym repertuarze.
Pozdrawiam i do zobaczenia w kolejnej odsłonie „Kuchni pod chmurką”!

Piotr „Smakosz kuchni”










