Sytuacje na drogach bywają różne i czasami bardzo trudno jednoznacznie ocenić, co dokładnie wydarzyło się w kabinie pojazdu na kilka sekund przed wypadkiem. Są jednak zdarzenia, po których trudno nie zadawać pytań. Jak można nie zauważyć samochodu stojącego na poboczu i migającego światłami awaryjnymi? To właśnie ten wątek wraca po kolejnym bardzo groźnym zdarzeniu na drodze ekspresowej S8 pod Mszczonowem.
We wtorkowy wieczór wystarczyło lekkie trącenie stojącej na poboczu Skody, by chwilę później kilkudziesięciotonowy zestaw przewrócił się na bok i sparaliżował trasę w kierunku Warszawy.
Jedno trącenie i ciężarówka przewróciła się na bok
Do zdarzenia doszło w miejscowości Kuranów w gminie Radziejowice. Według wstępnych ustaleń kierowca ciągnika siodłowego z naczepą zahaczył o stojącą na poboczu Skodę, w której włączone były światła awaryjne.
To właśnie ten moment wydaje się najbardziej zastanawiający. Auto stało poza pasem ruchu i było oznakowane. Do zdarzenia doszło około godziny 20:40, a więc w momencie, gdy słońce praktycznie już zachodziło, ale widoczność nadal była stosunkowo dobra.
Nie wiadomo, czy kierowca ciężarówki zauważył osobówkę w ostatniej chwili i próbował gwałtownie odbić. Być może doszło do sekundy dekoncentracji albo chwilowego rozproszenia uwagi. Fakty są jednak takie, że po kontakcie ze Skodą sytuacja rozwinęła się błyskawicznie. Zestaw stracił stabilność, przewrócił się na bok i uderzył w bariery energochłonne.
Kierowca został uwięziony w kabinie
Na miejsce skierowano duże siły ratunkowe. Do działań zadysponowano strażaków z PSP i OSP, zespoły ratownictwa medycznego oraz policję. Kabina ciężarówki została poważnie uszkodzona, a kierowca został uwięziony wewnątrz pojazdu.
Strażacy musieli użyć narzędzi hydraulicznych, by wydostać go z wraku. Trasa S8 w kierunku Warszawy została całkowicie zablokowana, a kierowcy przez wiele godzin stali w gigantycznych korkach.
Mimo bardzo groźnego charakteru całego zdarzenia finał okazał się wyjątkowo szczęśliwy. Żadna z osób uczestniczących w wypadku nie odniosła obrażeń zagrażających życiu. Wszyscy byli trzeźwi.
Takie wypadki nie biorą się znikąd
To kolejny przykład pokazujący, jak niebezpieczne są postoje na poboczu autostrad i dróg ekspresowych. Nawet wtedy, gdy pojazd stoi prawidłowo i ma włączone światła awaryjne.
Do podobnych zdarzeń najczęściej prowadzi chwila nieuwagi. Czasami wystarczy spojrzenie w lusterko, obsługa telefonu, zmiana ustawień nawigacji, zmęczenie albo zwykła dekoncentracja po wielu godzinach jazdy. Na drogach szybkiego ruchu sekunda potrafi decydować o wszystkim.
Kierowcy zawodowi od lat powtarzają, że pobocze na autostradzie czy ekspresówce wcale nie daje pełnego bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie – często jest miejscem śmiertelnie niebezpiecznym. Szczególnie gdy obok z dużą prędkością przejeżdżają rozpędzone ciężarówki.
Pod Mszczonowem skończyło się na przewróconym zestawie, zniszczonych pojazdach i wielogodzinnym paraliżu trasy. Tym razem obyło się bez ofiar. Następnym razem ktoś może nie mieć już tyle szczęścia.
Źródło: Policja










