Kierowcy zawodowi w zdecydowanej większości to ludzie odpowiedzialni. Tacy, którzy doskonale wiedzą, że przy prowadzeniu ciężkiego zestawu nie ma miejsca na brawurę czy lekkomyślność. Dlatego przypadki jazdy po alkoholu w transporcie nadal budzą ogromne emocje — również w samym środowisku kierowców.
Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy ktoś przesadzi poprzedniego wieczoru i rano podczas kontroli sam jest zaskoczony wynikiem alkomatu. To jednak zupełnie inna historia niż przypadki, gdy kierowca ma dwa promile albo więcej i mimo wszystko decyduje się ruszyć w trasę.
A właśnie z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w okolicach Nysy.
Świadek nie odwrócił wzroku
Do zdarzenia doszło około godziny 13:30. W samym środku dnia.
Dyżurny nyskiej policji otrzymał zgłoszenie od zaniepokojonego uczestnika ruchu, który zauważył ciężarówkę jadącą w kierunku miasta całą szerokością jezdni. Według relacji świadka pojazd poruszał się zygzakiem, stwarzając realne zagrożenie dla innych kierowców.
Policjanci szybko namierzyli zestaw i zatrzymali go do kontroli na wysokości Hanuszowa. Badanie alkomatem nie pozostawiło żadnych wątpliwości. Za kierownicą siedział 32-letni mężczyzna, który miał w organizmie blisko 2 promile alkoholu.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które pewnie zada sobie wiele osób. Skąd o 13:30 u zawodowego kierowcy prawie 2 promile alkoholu? Bo trudno mówić tutaj o „niedosypianiu po wczorajszym”. Przy takim wyniku i o tej porze dnia raczej nie wygląda to na resztki po jednym piwie wypitym poprzedniego wieczoru.
Dziś naprawdę trudno coś ukryć
Jeszcze kilkanaście lat temu część osób potrafiła machnąć ręką na widok „zmęczonego” kierowcy ciężarówki. Dziś społecznego przyzwolenia na jazdę po alkoholu praktycznie już nie ma. I bardzo dobrze.
Tym bardziej że wpaść można właściwie wszędzie. Czasami podczas rutynowej kontroli drogowej. Czasami na parkingu. Czasami przy załadunku albo rozładunku. Coraz częściej zdarza się też, że reagują pracownicy firm transportowych czy magazynów.
Niedawno opisywaliśmy przypadek kierowcy, który przyjechał na bazę tylko po to, by zdać ciężarówkę. Jak się okazało – również był pod wpływem alkoholu. Skończyło się zatrzymaniem pojazdu i bardzo poważnymi problemami dla kierowcy.
I właśnie takie sytuacje pokazują, że dziś coraz więcej osób reaguje zamiast odwracać wzrok. Bo kiedy po drodze porusza się zestaw prowadzony przez pijanego kierowcę, zagrożenie dotyczy wszystkich wokół.
Konsekwencje mogą być bardzo poważne
W przypadku kierowcy zatrzymanego pod Nysą policjanci zatrzymali prawo jazdy i zabezpieczyli ciężarówkę na parkingu strzeżonym.
To jednak dopiero początek problemów. Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów.
I trudno się dziwić. Bo kiedy ktoś mając blisko 2 promile alkoholu siada za kierownicą ciężkiego zestawu i rusza w trasę w środku dnia, naprawdę nie mówimy już o błędzie czy chwilowej nieświadomości.
Źródło: Policja










