Kierowca autobusu czy ciężarówki może jechać zgodnie z przepisami, zachować dozwoloną prędkość i uważnie obserwować drogę. A mimo to w jednej chwili znaleźć się w sytuacji, której praktycznie nie da się przewidzieć. Wystarczy, że ktoś bez zastanowienia wjedzie tuż przed wielotonowy pojazd.
Do takiego zdarzenia doszło w Gliwicach. Na oznakowanym przejściu dla pieszych 11-letni chłopiec wjechał hulajnogą elektryczną wprost przed autobus komunikacji miejskiej. Tylko dzięki niewielkiej prędkości autobusu i błyskawicznej reakcji kierowcy nie doszło do tragedii. Dziecko doznało jedynie powierzchownych otarć, a sprawa trafi teraz do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego.
To kolejny przykład pokazujący, że nawet najbardziej doświadczony kierowca nie jest w stanie przewidzieć każdego zachowania innych uczestników ruchu.
Kierowca dużego pojazdu nie odpowiada za cudze błędy
Nagranie opublikowane przez policję pokazuje sytuację, z którą kierowcy autobusów i ciężarówek spotykają się praktycznie każdego dnia. Piesi, rowerzyści i użytkownicy hulajnóg bardzo często zakładają, że kierowca zdąży zahamować.
Problem polega na tym, że autobus ważący kilkanaście ton czy 40-tonowy zestaw ciężarowy nie zatrzymują się w miejscu. Nawet przy niewielkiej prędkości droga hamowania jest znacznie dłuższa, niż wielu uczestnikom ruchu się wydaje. Do tego dochodzi czas reakcji kierowcy. Jeżeli ktoś wjedzie pod koła w ostatniej chwili, nawet kierowca jadący zgodnie z przepisami może nie mieć już żadnych możliwości uniknięcia zderzenia.
Właśnie dlatego zawodowi kierowcy od lat powtarzają, że na drodze trzeba myśleć nie tylko za siebie, ale również za innych. Niestety, nie zawsze jest to możliwe.
Hulajnoga to nie zabawka. Obowiązują konkretne przepisy
Policjanci ustalili, że 11-letni chłopiec nie posiadał karty rowerowej. Tymczasem osoby w wieku od 10 do 18 lat mogą poruszać się hulajnogą elektryczną wyłącznie wtedy, gdy posiadają kartę rowerową lub odpowiednie uprawnienia.
To jednak nie jedyne naruszenie przepisów. Chłopiec przejechał przez przejście dla pieszych, choć obowiązujące przepisy wyraźnie tego zabraniają. Użytkownik hulajnogi elektrycznej ma obowiązek zejść z pojazdu i przeprowadzić go przez przejście.
To zasady, które powinien znać każdy użytkownik hulajnogi. Problem w tym, że na ulicach codziennie można zobaczyć osoby, które przejeżdżają przez przejścia dla pieszych, ignorują pierwszeństwo lub poruszają się w sposób stwarzający zagrożenie dla siebie i innych.
Przepisy nie powstały po to, żeby utrudniać życie
Od momentu uregulowania przepisów dotyczących hulajnóg elektrycznych minęło już kilka lat. Mimo to wielu użytkowników nadal nie zna podstawowych zasad albo zwyczajnie je lekceważy.
Podobnie jak w przypadku innych uczestników ruchu, przepisy nie zostały stworzone po to, by kogokolwiek ograniczać. Ich celem jest ograniczenie ryzyka sytuacji, w których kierowca autobusu, ciężarówki czy nawet samochodu osobowego nie ma już żadnych szans na skuteczną reakcję.
Bo kiedy ktoś wjeżdża tuż przed maskę wielotonowego pojazdu, o wszystkim zaczynają decydować prawa fizyki.
O takich skutkach mówi się zdecydowanie za rzadko
W sprawie 11-latka z Gliwic o dalszych konsekwencjach zdecyduje sąd rodzinny. Warto jednak spojrzeć na tę historię z jeszcze jednej strony.
Każdego dnia kierowcy autobusów i ciężarówek odpowiadają za bezpieczne prowadzenie wielotonowych pojazdów. Mogą jechać zgodnie z przepisami, zachowywać szczególną ostrożność i przewidywać zagrożenia, ale nie są w stanie przygotować się na każdy nieodpowiedzialny manewr wykonany kilka metrów przed maską pojazdu.
Jeżeli użytkownik hulajnogi lub roweru nagle wjedzie na przejście czy drogę, kierowca ciężkiego pojazdu często nie ma już fizycznej możliwości zatrzymania się przed nim. Nie dlatego, że nie chciał zahamować. Po prostu prawa fizyki są nieubłagane.
Jest jeszcze jeden aspekt, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko. Nawet jeśli kierowca autobusu czy ciężarówki nie ponosi żadnej winy za wypadek, jego życie również może zmienić się w jednej chwili. Wielu kierowców zawodowych przez lata wraca pamięcią do takich zdarzeń, analizując, czy mogli zrobić coś więcej, choć często odpowiedź jest tylko jedna – nie.
Dlatego przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych nie są zbiorem przypadkowych zakazów i nakazów. Mają chronić wszystkich uczestników ruchu – również kierowców autobusów i ciężarówek, którzy każdego dnia przewożą pasażerów lub prowadzą pojazdy ważące kilkanaście czy kilkadziesiąt ton. Autobus ani ciężarówka nie zatrzymają się w miejscu tylko dlatego, że ktoś uznał, iż zdąży przejechać przed ich maską.
Źródło: Policja










