Rodzina powinna sobie pomagać. Przynajmniej tak zwykło się mówić. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy pomoc polega na pożyczeniu karty kierowcy. Przekonał się o tym kierowca zatrzymany przez inspektorów Inspekcji Transportu Drogowego w miejscowości Złota Woda. Podczas kontroli okazało się, że mężczyzna wykonywał przewóz drogowy, posługując się kartą należącą do jego własnego brata.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to jedynie rodzinna przysługa. W rzeczywistości taka decyzja może uruchomić lawinę problemów, których skutki odczują nie tylko kierowca, ale również właściciel karty, przedsiębiorca i osoba zarządzająca transportem.
Inspektorzy szybko odkryli nieprawidłowość
Do kontroli zatrzymano zestaw, którego kierowca wykonywał krajowy przewóz rzeczy na trasie z Łagowa do Wierzbicy. Jak zwykle w takich przypadkach inspektorzy przeanalizowali dane zapisane na karcie kierowcy oraz w tachografie cyfrowym zamontowanym w pojeździe.
Analiza nie pozostawiła większych wątpliwości. Kierujący korzystał z cudzej karty kierowcy. Co więcej, podczas kontroli sam przyznał, że dokument należy do jego brata.
Karta była tylko początkiem problemów
Samo używanie cudzej karty kierowcy jest jednym z najpoważniejszych naruszeń związanych z czasem pracy. Inspektorzy postanowili jednak dokładniej przyjrzeć się zapisanym danym. Wtedy okazało się, że karta była jedynie narzędziem do ukrywania znacznie większego problemu.
Szczegółowa analiza wykazała liczne naruszenia przepisów socjalnych. Kierowca regularnie przekraczał maksymalny dzienny czas prowadzenia pojazdu, a także skracał wymagane odpoczynki dzienne i tygodniowe. Trudno zresztą się temu dziwić. W większości podobnych przypadków korzystanie z cudzej karty ma właśnie jeden cel – stworzyć pozory, że kierowca odpoczywał, choć w rzeczywistości nadal wykonywał przewóz.
To właśnie dlatego służby tak stanowczo podchodzą do podobnych manipulacji. Zmęczony kierowca to nie tylko problem związany z dokumentacją. To przede wszystkim realne zagrożenie dla bezpieczeństwa na drodze.
Kierowca może zapłacić wysoką cenę
Choć komunikat ITD nie opisuje szczegółowo dalszych konsekwencji dla kierowcy, wiele wskazuje na to, że mogą być one bardzo dotkliwe. Inspektorzy skierowali wobec niego wniosek o ukaranie do sądu, jednak na tym sprawa prawdopodobnie się nie kończy.
Przyłapanie na używaniu cudzej karty kierowcy może skutkować mandatem sięgającym 2000 zł oraz zatrzymaniem prawa jazdy na okres trzech miesięcy. W praktyce oznacza to czasowe wyeliminowanie z wykonywania zawodu. Dla kierowcy zawodowego taka kara bywa często bardziej dotkliwa niż sam mandat.
Jednocześnie wszczęto postępowanie administracyjne wobec przedsiębiorcy oraz osoby zarządzającej transportem w firmie. Oznacza to, że konsekwencje jednej decyzji mogą rozlać się na znacznie większą liczbę osób niż tylko kierowca siedzący za kierownicą.
Brat również nie wyszedł z tej historii bez szwanku
W całej sprawie jest jeszcze jeden istotny szczegół, który łatwo przeoczyć. Inspektorzy zatrzymali kartę kierowcy należącą do brata kontrolowanego kierowcy.
To oznacza, że problemy nie kończą się na osobie przyłapanej podczas kontroli. Właściciel karty również odczuje skutki swojej „pomocy”. Karta kierowcy jest dokumentem niezbędnym do wykonywania przewozów pojazdami wyposażonymi w tachograf cyfrowy. Jej zatrzymanie oznacza więc, że także brat może mieć poważny problem z dalszym wykonywaniem pracy.
Można więc powiedzieć, że jeśli bracia chcieli sobie pomóc, osiągnęli dokładnie odwrotny efekt. Jeden naraził się na postępowanie sądowe, utratę prawa jazdy i wysoką grzywnę, drugi stracił dokument niezbędny do wykonywania zawodu.
Coraz mniej takich przypadków, ale pokusa nadal istnieje
Jeszcze kilka lat temu jazda na dwóch kartach lub korzystanie z dokumentów należących do innych kierowców należały do najczęściej ujawnianych manipulacji związanych z czasem pracy. Dziś takie przypadki zdarzają się rzadziej, głównie dlatego, że kierowcy wiedzą już, jak poważne mogą być konsekwencje.
Mimo to wciąż nie brakuje osób, które wierzą, że system uda się przechytrzyć. Historia ze Złotej Wody pokazuje jednak, że współczesne tachografy i analiza danych cyfrowych pozostawiają niewielkie pole do manewru. A gdy kontrola ujawni nieprawidłowości, konsekwencje mogą dotknąć nie tylko kierowcę siedzącego za kierownicą, ale również osobę, która zdecydowała się użyczyć własnej karty.
W tym przypadku wszystko zostało w rodzinie. Problem w tym, że w rodzinie zostały również konsekwencje.
Źródło: WITD Kielce










