Do zdarzenia doszło 29 lipca na terenie jednej z firm w Siemianowicach Śląskich. 44-letni obywatel Białorusi przyjechał samochodem ciężarowym na rozładunek towaru. Po zaparkowaniu pojazdu wysiadł z kabiny, a jego zachowanie natychmiast wzbudziło podejrzenia pracownika ochrony.
Ochroniarz nie zignorował sygnałów. Powiadomił policję, a skierowani na miejsce funkcjonariusze drogówki przebadali kierowcę alkomatem.
Wynik? Ponad 4 promile alkoholu.
Cztery promile to nie „jedno piwo”. Organizm jest na granicy wydolności
Nie ma sensu tego łagodzić. Ponad 4 promile alkoholu to poziom, przy którym wiele osób ma ogromne problemy z utrzymaniem równowagi, mową, oceną sytuacji czy nawet logicznym kontaktem z otoczeniem. U części ludzi taki poziom zatrucia może stanowić już bezpośrednie zagrożenie dla życia.
Tym bardziej rodzi się pytanie: ile alkoholu musiał wcześniej wypić kierowca i jak długo trwało jego picie, skoro o godzinie 15:30 w środku tygodnia nadal miał w organizmie ponad 4 promile?
To nie była noc po weekendowej imprezie. To było zwykłe środowe popołudnie, a mężczyzna wykonywał obowiązki zawodowe związane z transportem drogowym.
Gdyby nie czujność ochroniarza, ciężarówka mogła wyjechać z firmy
W tej historii jest jednak również pozytywny element. Coraz częściej nie tylko inni kierowcy, ale również pracownicy magazynów, centrów logistycznych i firm załadunkowych reagują na podejrzane zachowania.
To właśnie dzięki czujności pracownika ochrony nie doszło do dalszej jazdy ciężarówki przez kompletnie pijanego kierowcę.
Tak powinno wyglądać odpowiedzialne zachowanie. Jeżeli ktoś ma uzasadnione podejrzenie, że kierowca jest pod wpływem alkoholu, nie wolno odwracać wzroku. Jeden telefon może uratować czyjeś życie.
Wyrok zapadł już następnego dnia
44-latek został zatrzymany i usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości.
Już następnego dnia stanął przed sądem w trybie przyspieszonym. Sąd wymierzył mu karę 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na dwa lata. Dodatkowo otrzymał pięcioletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, grzywnę w wysokości 7 tys. zł oraz obowiązek zapłaty 7 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Komenda Miejska Policji w Siemianowicach Śląskich wystąpiła również do Straży Granicznej z wnioskiem o wydanie decyzji zobowiązującej obywatela Białorusi do powrotu do kraju pochodzenia.
To nie jest obraz całej branży. Ale takich przypadków nie wolno przemilczeć
Na szczęście zdecydowana większość zawodowych kierowców to ludzie odpowiedzialni, którzy doskonale zdają sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności spoczywającej na osobie prowadzącej kilkudziesięciotonowy zestaw. Potwierdzają to również wyniki kontroli drogowych – przypadki prowadzenia ciężarówek pod wpływem alkoholu stanowią niewielki odsetek wszystkich kontrolowanych kierowców.
Właśnie dlatego każdy taki przypadek powinien być nagłaśniany.
Nie po to, aby stygmatyzować całą branżę, ale żeby pokazać, że dla jazdy po alkoholu nie ma i nie będzie żadnego przyzwolenia. Kierowca ciężarówki prowadzi pojazd, który w razie utraty kontroli może stać się śmiertelnym zagrożeniem dla dziesiątek innych uczestników ruchu.
Tym razem tragedii udało się uniknąć dzięki czujności jednego człowieka. Następnym razem ktoś może nie zdążyć zareagować. To właśnie dlatego na takie sytuacje trzeba reagować natychmiast – zanim 40-tonowy zestaw zamieni się w niekontrolowaną broń na drodze.
Źródło: Policja










