Kierowca zrobił wszystko, co powinien. Tragiczny finał pokazuje, jak groźne jest martwe pole

Kierowca zrobił wszystko, co powinien. Tragiczny finał pokazuje, jak groźne jest martwe pole

To kolejna tragedia, która rodzi jedno pytanie: dlaczego wciąż tak niewiele mówi się o martwym polu ciężarówek?

Od lat prowadzone są kampanie przypominające kierowcom o pierwszeństwie pieszych na przejściach. I słusznie. Problem w tym, że niemal nie mówi się o sytuacjach, w których to pieszy wchodzi w strefę całkowicie niewidoczną dla kierowcy samochodu ciężarowego. A właśnie takie sytuacje kończą się często dramatem.

Kierowca zatrzymał się przed przejściem

Do tragicznego wypadku doszło na przejściu dla pieszych przy ul. Krzywoustego w Lęborku. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierujący ciężarowym Renault zachował się zgodnie z przepisami. Zatrzymał pojazd przed przejściem i przepuścił pieszych.

Dopiero gdy przejście opuściły przechodzące osoby, ruszył. W tym momencie na pasy wszedł jeszcze 72-letni mieszkaniec powiatu lęborskiego. Mężczyzna znalazł się bezpośrednio przed ciężarówką i został potrącony. Pomimo podjętej reanimacji zmarł na miejscu.

Badanie wykazało, że 62-letni kierowca był trzeźwy. Policja prowadzi czynności mające wyjaśnić dokładne okoliczności tragedii.

Są sytuacje, których kierowca po prostu nie jest w stanie zobaczyć

To właśnie dlatego od lat zwracamy uwagę na problem martwego pola. Wielu kierowców samochodów osobowych i pieszych nie zdaje sobie sprawy, że tuż przed kabiną ciężarówki znajduje się strefa, w której człowiek może być całkowicie niewidoczny.

Nie chodzi o nieuwagę kierowcy ani o brak doświadczenia. To ograniczenie wynikające z konstrukcji pojazdu. Nawet nowoczesne lusterka i systemy kamer nie są w stanie wyeliminować wszystkich martwych stref.

Jeżeli pieszy wejdzie bezpośrednio przed ruszającą ciężarówkę, kierowca może zwyczajnie nie mieć szans go dostrzec.

Dlaczego nikt o tym nie mówi?

Po każdej podobnej tragedii wraca dyskusja o ostrożności kierowców. Znacznie rzadziej mówi się jednak o edukacji pieszych w zakresie martwego pola.

A przecież świadomość tego zagrożenia mogłaby uratować niejedno życie.

Czy nie warto, obok kampanii przypominających kierowcom o obowiązku ustępowania pierwszeństwa pieszym, prowadzić również ogólnopolskich akcji pokazujących, gdzie znajdują się martwe pola ciężarówek? Że nie zawsze wystarczy mieć pierwszeństwo. Trzeba jeszcze upewnić się, że kierowca naprawdę nas widzi.

Bo przepisy nie są w stanie pokonać fizyki ani ograniczeń konstrukcyjnych pojazdu.

Ta tragedia powinna być lekcją dla wszystkich

Na razie nie znamy wszystkich okoliczności wypadku i ostateczne wnioski wyciągną śledczy. Już dziś jednak jedno jest pewne – martwe pole nie jest mitem ani wymówką kierowców ciężarówek.

To realne zagrożenie, o którym wciąż mówi się zdecydowanie za mało. A każda kolejna taka tragedia pokazuje, że najwyższy czas potraktować edukację w tym zakresie równie poważnie, jak kampanie dotyczące pierwszeństwa na przejściach dla pieszych.

Źródło: Policja

Sprawdź także