Grochówka Piotra – klasyk, który robi robotę na parkingu

Grochówka Piotra – klasyk, który robi robotę na parkingu

Powiem wprost – jak człowiek siedzi w trasie i chce zjeść coś konkretnego, to grochówka zawsze się obroni. To nie jest jakaś wydziwiona kuchnia, tylko porządne, sycące jedzenie, które robi robotę i daje energię na kilka godzin.

Gotuję ją regularnie na parkingach i szczerze – nie potrzebuję do tego żadnych cudów. Jeden garnek, podstawowe składniki i chwila czasu.

Dlaczego akurat grochówka?

Bo jest konkretna. Groch daje sytość, mięso robi smak, a całość naprawdę trzyma długo. Po takiej zupie nie myślisz od razu o kolejnym posiłku.

No i ważne – to nie jest jedzenie, po którym człowiek jest zamulony. Dobrze zrobiona grochówka daje energię, a nie odbiera siły, jak to często bywa po gotowcach ze stacji.

Składniki – nic skomplikowanego

Nie kombinuję – biorę to, co sprawdzone i łatwo dostępne:

suchy groch (najlepiej wcześniej namoczyć),
kawałek wędzonki, najczęściej boczek,
kiełbasę,
marchewkę,
pietruszkę,
cebulę,
majeranek, liść laurowy, pieprz, sól,
czasem dorzucam świeżą cebulkę na koniec.

To wszystko kupisz praktycznie wszędzie. Nie trzeba żadnych specjalnych zakupów.

Jak to robię w trasie?

Najpierw zalewam groch wodą i stawiam na gaz. Jak jest namoczony, to szybciej się gotuje i lepiej się rozchodzi w zupie.

Do tego dorzucam boczek i kiełbasę – niech się razem gotują i puszczą smak. Potem wrzucam pokrojone warzywa, czyli marchewkę, pietruszkę i cebulę.

Gotuję to spokojnie, bez pośpiechu. Groch musi zrobić swoje, a całość się dobrze „przegryźć”. Na koniec doprawiam – majeranek to podstawa, do tego pieprz, liść laurowy i sól według uznania.

Jak mam pod ręką szczypiorek albo zieloną cebulkę, to posypuję na koniec – robi fajną robotę.

Smacznego

Piotr „Smakosz kuchni”

Sprawdź także