HUMOR

HUMOR

Pewnego dnia Bożena ziewnęła w sex-shopie. Nie przewidziała, że takie mogą być tego konsekwencje, bo mało jej nie kupili.

 

 

 

Żona do męża:
– Kochanie, sprawmy sobie cudowny weekend!
– Wspaniały pomysł moja droga, do zobaczenia w poniedziałek.

 

 

 

– Zatrzymali mnie policjanci i pokazali film jak wyprzedzam na ciągłej.
– Dostałeś mandat?
– Nie, bo pokazałem im mój film, jak ich koledzy biorą w łapę.

 

 

 

Mąż mówi do żony:
– Czy zdjęłaś już majtki bo zaraz hydraulik przyjdzie?
– A co nie mamy już pieniędzy?
– Pytam czy z kaloryfera zdjęłaś?

 

 

 

Kobiety z nadwagą cieszą się dużym biustem, tak samo, jak bezrobotni wolnym czasem.

 

 

 

– Zegarek, który u pana kupiłem, pół roku temu już się popsuł i jest do wyrzucenia. A zapewniał mnie pan, że jest na całe życie.
– Musi mnie pan zrozumieć. Pan wtedy bardzo źle wyglądał…

 

 

 

Gdy wróciłem do domu zobaczyłem na lodówce od żony kartkę „Przykro mi, to nie działa. Wracam do mamy”. Otworzyłem lodówkę, światło jest, piwo się chłodzi. Nie wiem, co miała na myśli…

 

 

 

Do gabinetu lekarskiego wchodzi mężczyzna z bombonierką, kwiatami i koniakiem.
– Panie doktorze, przyszedłem panu podziękować!
– Przepraszam, a pan to pacjent czy spadkobierca?

 

 

 

Moja babcia zawsze twierdziła, że droga do serca mężczyzny prowadzi przez żołądek. No i dlatego ją w końcu wywalili z kardiochirurgii…

 

 

 

Lekarz do pacjenta:
– Gratuluję, nie ma pan wysokiego ciśnienia.
– To zasługa żony.
– Tak dba o pana?
– Nie, ale wyjechała do sanatorium.

 

 

 

Muszę naprawdę dobrze wyglądać w nowym płaszczu. Wcześniej żule prosili mnie o 2 zł na bułkę, a teraz o 30 zł na flaszkę.

 

 

 

– Wiesz ilu ludzi zmarło z powodu alkoholu?
– A wiesz ilu dzięki niemu się urodziło?

 

 

 

– Tato, ile to jest parę?
– To zależy. Jeśli masz przynieść parę butów, to znaczy 2, a jeśli parę piw, to najlepiej 9.

 

 

 

Zapisałem się na kurs dla uczciwych detektywów on-line. Wysłałem kasę i ślad po nich zaginął. Teraz nie wiem, czy mnie w konia zrobili, czy to moja pierwsza sprawa?

 

 

 

Kobieta płacząc pokazuje noworodka słyszy:
– Wygląda jak tatuś!
– W szpitalu powiedzieli, że nic z tym nie mogą zrobić…

 

 

 

Stefan chwycił się za serce, ale surowe spojrzenie małżonki zmusiło go do przeżycia jeszcze trzydziestu lat.

 

 

 

– Wy, faceci, myślicie tylko o łóżku, a my potrzebujemy głównie uwagi.
– Uwaga! Uwaga, żono! Zaraz będzie seks.

 

 

 

Kiedy w sądzie poproszono znanego polityka, żeby mówił prawdę, całą prawdę i tylko prawdę – padły trzy różne odpowiedzi.

 

 

 

Japońscy naukowcy zbudowali aparat fotograficzny z tak szybką migawką, że udało im się sfotografować kobietę z zamkniętymi ustami.

 

 

 

– Tato, musimy porozmawiać!
– Tylko krótko i na temat.
– W takim razie… Sto złotych.

 

 

 

Gusta seksualne mojej żony i moje znacznie się różnią. Ona lubi powoli i delikatnie a ja lubię z sąsiadką.

 

 

 

– Mamo, jak poznałaś tatusia?
– Dzięki nowoczesnej technologii.
– Przez Internet?
– Nie kochanie, przez testy DNA.

 

 

 

Żona do męża wracającego z pracy:
– To nawet mi buzi nie dasz?!
– Kobieto, po dwóch latach małżeństwa, jeszcze ci orgie w głowie…

 

 

 

– Kochanie! Stefan jutro przyjeżdża!
– I co, pewnie zamierzacie chlać?
– Nie. Nie zamierzamy! Tylko będziemy!

 

 

 

Adwokat czyta testament: „Mojej żonie przepisuję: ibuprofen, paracetamol i polopirynę. Natomiast całą resztę majątku zapisuję mojej sąsiadce, której nigdy nie bolała głowa”.

 

 

 

Mąż do żony:
– Kochanie, spełniło się twoje marzenie, by zamieszkać w droższym mieszkaniu. Od przyszłego tygodnia podnoszą nam czynsz.

 

 

 

– Mamo, proszę cię, nie przykrywaj mnie w nocy, kiedy śpię.
– Synku, wiesz że boję się, że się przeziębisz.
– Rozumiem mamo, ale odkrywasz moją żonę!

 

 

 

Leży para w łóżku. Ona:
– Pomyśl kochanie, kiedyś się pobierzemy…
On, powoli zaciągając się papierosem:
– Myślisz, że ktoś nas zechce?

 

 

 

Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:
– Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące polityków i naukowców, w tylu krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie boli głowa…

 

 

 

Policjant w nocy zatrzymuje samochód:
– Wie pan, jakimi zakosami jedzie pański samochód?
– Panie władzo, przepraszam. Wypiłem pół litra…
– To jeszcze nie powód, żeby dawać żonie prowadzić!

 

 

 

Do bacy wpada chłop i krzyczy:

– Baco, twoją babę w lesie gwałcą!
– Po co te krzyki? Ale mi tam las, raptem parę drzew…

 

 

 

Leży w szpitalu pacjent z ciężkimi poparzeniami całego ciała. Woła lekarza i pyta:
– Panie doktorze, przepisał mi pan lek na potencję, na co to niby ma pomóc?
– Żeby się panu kołdra nie przyklejała do brzucha…

 

 

 

– Twoja żona od paru dni nie gra na pianinie tylko na flecie…

– Tak, sam namówiłem ją do tego.
– I jest różnica?
– Zdecydowana. Nie może teraz przy graniu podśpiewywać.

 

 

 

Mąż do żony:
– Jak sądzisz, co powiedzieliby sąsiedzi, gdybym poszedł kosić trawnik nago?
– Że wyszłam za ciebie dla pieniędzy.

 

 

 

– Z żoną przed ślubem zawarłem układ: co zbierzemy na weselu, przeznaczamy pół na pół na ulubione zajęcia. Ona wczoraj poleciała na Kanary, a ja zachodzę w głowę…
– Co ona tam sama robi?!
– Nie. Tylko gdzie ustawić w kuchni prawie 200 butelek wódki.

 

 

 

– Gdybym kiedyś miał funkcjonować tylko dzięki jakiejś maszynie, to proszę, odłącz mnie.
– Nie ma sprawy.
– Ej, co ty robisz? Zostaw ten router!

 

 

 

Ostatnio widziałem dwa znaki na jednym słupie przy prywatnej posesji. „Zakaz parkowania” i „Wulkanizacja – 2 km”.

 

 

 

– Przepraszam, gdzie mogę znaleźć hotel „Posejdon”?

– Znajduje się rzut kamieniem od głównej plaży.

– A po czym go poznam?
– To ten z powybijanymi szybami w oknach.

 

 

 

Miałem koszmarny sen. Globalne ocieplenie zabrało cały lód i musiałem pić whisky z samą colą.

 

 

 

– Pani syn mi kogoś przypomina, tylko nie mogę skojarzyć nazwiska…
– Bardzo proszę, niech pan sobie przypomni, może nareszcie dowiem się, kto jest ojcem!

 

 

 

Studentka Kasia jadła codziennie cebulę i czosnek, dlatego o anginie i seksie opowiadały jej koleżanki.

 

 

 

Mąż wyjmuje z domowego barku wszystkie alkohole i pakuje je do torby. Żona mówi:
– Po co ci tyle tego? Przecież jedziemy tylko weekend!
– Bożena, to nie my jedziemy na weekend. To nasz syn zostaje na dwa dni sam w domu.