MAREK – DJ ZA KIEROWNICĄ

MAREK – DJ ZA KIEROWNICĄ

Mam jeszcze jedną i to największą pasję, a jest to muzyka i jej miksowanie. Wszystko zaczęło się jeszcze w szkole podstawowej, ale wiadomo, że nie miałem wtedy odpowiedniego sprzętu, więc próbowałem coś tam robić na komputerze. Parę razy zagrałem u znajomych na „osiemnastkach” aż w roku 2017 kupiłem sobie pierwszy amatorski „mikser”, a rok później bardziej profesjonalny, który wykorzystuję do dziś. Nie wyobrażam sobie, by bez niego wyjechać w trasę, bo jak przychodzi weekend to zazwyczaj gram „live”. Jak nie mam Internetu, to gram dla siebie, a jak mam do niego dostęp to zapraszam do wspólnej zabawy innych kierowców. W tygodniu, jak mam tylko czas to szukam nowych utworów i te najlepsze zgrywam na dysk, by potem je wykorzystać. Czasami didżeje i producenci coś mi podrzucą jeszcze przed premierą, to wówczas mam absolutną nowość. Trudno powiedzieć, jak wygląda mój typowy „live”, bo to zależy, w jakie miejsce wyśle mnie spedycja, ale staram się na weekend stanąć na parkingu, gdzie mam dobry transfer danych. Potem jest zabawa z kabelkami, bo wszystko trzeba podłączyć i pospinać. Jak stoję w „rajce” to mam odsłuch tylko na słuchawkach, a jak gdzieś bardziej w ustronnym miejscu to podpinam jakiś głośniczek. Staram się nie afiszować z tym co robię, dlatego szczelnie zasuwam firanki, by światła i lasery nie było widoczne z zewnątrz.

Gram głównie muzykę klubową, trochę retro, dance i viksa. Za każdym razem staram się zagrać coś nowego, a jak akurat nic takiego nie mam to daję ten sam utwór, ale w innej wersji.

Średnio moich audycji słucha od kilkudziesięciu do kilkuset osób i co ciekawe, mam lepsze wynik, gdy gram w trasie niż w domu. Ostatnio miałem mały rekordzik, bo frekwencja wyniosła prawie 500 osób. Czułem się wówczas jakby wszyscy byli ze mną w kabinie Stralisa. Cieszy mnie to bardzo, że mogę z innym dzielić się swą pasją, bo sam nie wyobrażam sobie życia bez muzyki.

Zapraszam wszystkich na swój fanpage

Marco Marecki Trucker & DJ

MAREK – KIEROWCA, KTÓRY MA TRZY WIELKIE PASJE (2)

Moją druga pasja jest ruch i ćwiczenia fizyczne. Praktycznie od dziecka dźwigałem jakieś tam ciężary, a od najmłodszych lat rano i wieczorem robiłem pompki. Potem przez 6 lat uczęszczałem na treningi i uczyłem się boksu, oczywiście z przerwami, a dodatkowo chodziłem na siłownię.

Jak zacząłem jeździć, trochę mi tego ruchu brakowało, ale i brakowało na to czasu. Ale jak się już „ogarnąłem”, to zacząłem się ruszać, a potem to już zabierałem ze sobą w trasę, jakieś tam hantle, uchwyty do pompek, czy gryfy. Co tez bardzo ważne, nauczyłem się ćwiczyć w kabinie i teraz praktycznie to nawet nie muszę z auta wychodzić, by zrobić trening. Ale to tez jest kwestia czasu, którego zawsze w tym zawodzie brakuje. Więc zamiast wyciągać to „żelastwo” na zewnątrz, a potem go pakować z powrotem, wygospodaruję czas, by się wykąpać i coś zjeść. Wiadomo, że na skakance w kabinie nie poskaczę, ale tez nie ma problemu, z jej wnoszeniem i wynoszeniem.

Niemniej treningi siłowe robię w kabinie ciężarówki. Do tej pory jeździłem Scanią, Volvem, Mercedesem, DAF-em, a obecnie Iveco Stralisem. I w każdej ciężarówce inaczej sobie te ćwiczenia układałem, ze względu na miejsce. Obecnie mam system, że 2 dni ćwiczę, a potem mam dzień przerwy i nie jest ważne czy akurat wypadnie weekend, czy nie. Średnio same ćwiczenia zajmują mi ok. 50 minut, ale godziny są bardzo różne, bo zdarza się, że jest to np. 3.00 w nocy.

Wiadomo, że czasami człowiekowi się po prostu nie chce wziąć się za siebie. Ale wówczas wchodzę, na naszą stronę Be Active Trucker i jak zobaczę, jak ćwiczą inni, nie mam wyjścia, wstaję czasami nawet już z łóżka i biorę się za siebie.

No i oczywiście, mam jeszcze jedną, chyba największą pasję, ale o niej opowiem, w następną sobotę.

A może ktoś, wie już co mam na myśli?

MAREK – KIEROWCA KTÓRY MA TRZY WIELKIE PASJE (1)

Heyka!

Jestem Marek, kierowcą od lat 8 lat, a z wykształcenia – technik elektryk. Ale że udało mi się załapać na unijny kurs dla kierowców, to postanowiłem z niego skorzystać i zrobiłem zawodowe prawo jazdy. Zacząłem od jazdy solówką, starym Mercedesem, a był ona naprawdę na tyle stary, że jak stawałem na parkingu w Niemczech, to inni kierowcy robili mu zdjęcia. Zacząłem pracę w zimie, a ogrzewanie też nie działało jak trzeba i musiałem kombinować, by w nocy nie zamarznąć . Ale to była mimo wszystko dobra szkoła życia, bo wyciągała z człowieka charakter, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Potem zmieniłem firmę, chwilę pojeździłem na przyuczeniu, a potem już sam pojechałem „Magnumką” do Anglii. I też było ciekawie, bo nie miałem z prawej strony lusterka panoramicznego, bo po drodze odpadło. Nic dziwnego, bo już było wcześniej klejone. Łatwo nie było, ale jakoś się udało… Potem przesiadłem się na Scanię i zdobywałem z każdym kilometrem doświadczenie jeżdżąc do coraz nowszych dla mnie krajów. Obecnie jeżdżę Iveco w niemieckiej firmie w systemie 2/1 właśnie głównie po Niemczech. Czasami trafi się Austria, Szwajcaria czy Beneluksy, ale to raczej sporadycznie.

Początkowo niezbyt łatwo było mi się w tym zawodzie odnaleźć, bo mnóstwo czasu traciłem na przyziemne sprawy, jak gotowanie czy zaplanowanie kolejnego dnia i po prostu brakowało mi czasu dla siebie. I to mi najbardziej dokuczało, bo driverka, to moja wielka, ale nie największa pasja. Mam jeszcze dwie. Druga to aktywność i ćwiczenia fizyczne. O niej i o grupie, do której należę, czyli Be Active Trucker opowiem następnym razem. A trzecia… Jest chyba największą spośród nich. No, ale po kolei…

PODOBA CI SIĘ TEN WPIS?  😎😎😎 POLUB NASZ FANPAGE!