Na drodze zdarza się, że za ciężarówką zostają ślady. Plama oleju, smuga paliwa, czasem płyn chłodniczy sączący się spod pojazdu, który właśnie przejechała przez skrzyżowanie. Tym razem było inaczej. Na jezdni pojawił się biały ślad, który szybko zwrócił uwagę policjantów z drogówki w Płocku.
I to właśnie on doprowadził ich do ciężarówki przewożącej… mleko.
Trop jak z kryminału
Czujność policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego wzbudził pojazd, z którego podczas jazdy wyciekała biała ciecz. Funkcjonariusze ruszyli za ciężarówką i w Radzanowie zatrzymali ją do kontroli.
Już po chwili było jasne, skąd bierze się nietypowy ślad na jezdni. Pojazd typu mleczarka w kilku miejscach miał nieszczelny zbiornik. Podczas jazdy z cysterny wyciekało przewożone mleko, które zostawało na drodze w postaci białej smugi widocznej z dużej odległości.
To jednak był dopiero początek problemów.
Podczas kontroli policjanci przyjrzeli się także ogumieniu ciężarówki. Stan opon nie pozostawiał wątpliwości – były skrajnie zużyte i uszkodzone. Bieżnik praktycznie zniknął, a opony wyglądały niemal jak slicki, czyli gładkie ogumienie znane z torów wyścigowych Formuły 1.
Różnica polega na tym, że w wyścigach taki brak bieżnika jest elementem strategii i działa tylko na idealnie przygotowanym torze. Na zwykłej drodze publicznej oznacza natomiast jedno – poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Kierowca czy przewoźnik?
W podobnych sytuacjach zawsze pojawia się to samo pytanie: kto wiedział i kiedy.
Czy kierowca zdawał sobie sprawę, że jedzie pojazdem, który nie spełnia podstawowych standardów technicznych? Czy widział, że cysternę i jego samego dosłownie gubi mleko na drodze? A może dopiero kontrola drogowa uświadomiła skalę problemu.
Nie można jednak zapominać, że w takich przypadkach odpowiedzialność nie kończy się na kierowcy. Za stan techniczny pojazdu odpowiada także przewoźnik, który dopuszcza ciężarówkę do ruchu i wysyła ją w trasę.
I to właśnie na tym etapie powinno się wyłapywać pojazdy, które zamiast spokojnie dojechać do celu, zostawiają za sobą ślad widoczny z kilkudziesięciu metrów.
Bareja wiecznie żywy
Sytuacja ma przy tym pewien niezamierzony, filmowy akcent. W kultowej komedii „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” pada zdanie, które wielu pamięta do dziś:
„Mleko, wie pan, ma najszybszy transport, bo inaczej się zsiada”.
W Radzanowie ten transport rzeczywiście skończył się szybko. Choć raczej nie tak, jak planował przewoźnik i kierowca.
Źródło: Policja










