Wszystko wskazuje na to, że kierowcy w trakcie szkolenia oraz ośrodki egzaminacyjne w końcu złapią oddech w najbardziej problematycznym okresie roku. W wykazie prac legislacyjnych pojawił się projekt zmian w przepisach dotyczących zakazów ruchu pojazdów powyżej 12 ton – i to właśnie szkolenia oraz egzaminy wysuwają się tutaj na pierwszy plan.
Dziś sytuacja wygląda prosto: w wakacyjne piątki, soboty i niedziele część dnia jest dla ciężarówek zamknięta. Problem w tym, że te same ograniczenia obejmują również pojazdy wykorzystywane do nauki jazdy i egzaminów. W praktyce oznacza to mniej godzin jazd, ograniczoną dostępność terminów i system, który zwyczajnie zaczyna się korkować.
Projekt zmian ma to odblokować. Pojazdy szkoleniowe i egzaminacyjne mają zostać wyłączone spod części ograniczeń, co pozwoli prowadzić zajęcia i egzaminy także wtedy, gdy standardowy transport stoi.
System, który sam się blokował
Do tej pory przepisy działały zero-jedynkowo. Nieważne, czy pojazd wykonywał transport zarobkowy, czy był wykorzystywany do szkolenia – jeśli przekraczał 12 ton, podlegał tym samym zakazom.
W praktyce prowadziło to do absurdów. Kursanci nie mogli realizować jazd w czasie, kiedy mieli na to czas, ośrodki szkolenia ograniczały grafik, a egzaminy w wielu przypadkach trzeba było przekładać.
To szczególnie istotne teraz, gdy zmieniły się realia egzaminów na kategorię C+E. Od 2026 roku mówimy już o pełnoprawnych zestawach — ciągnik siodłowy z naczepą i odpowiednią masą. To nie jest pojazd, który można „wcisnąć” w dowolne okno czasowe. To normalny zestaw, który podlega wszystkim ograniczeniom ruchu.
Bez wyjątków system zaczyna się dusić.
Więcej jazd, więcej egzaminów, więcej kierowców
Projektowane zmiany mają jeden bardzo konkretny efekt – zwiększenie dostępności szkolenia i egzaminów. A to bezpośrednio przekłada się na rynek pracy.
Branża transportowa od lat mierzy się z niedoborem kierowców. Każde ograniczenie w procesie szkolenia tylko pogłębia ten problem. Jeśli kursant nie może wyjechać na drogę w weekend, a egzamin trzeba przesunąć o kilka tygodni, cały system zwalnia.
Odblokowanie wakacyjnych zakazów dla pojazdów szkoleniowych może ten proces wyraźnie przyspieszyć. To nie jest kosmetyczna zmiana – to ingerencja w jeden z kluczowych elementów funkcjonowania rynku.
Nie tylko szkolenia. W tle transport wojskowy
Projekt zmian nie kończy się jednak na szkoleniach. Wśród proponowanych wyjątków znalazł się także transport realizowany na potrzeby wojska – zarówno przez pojazdy wojskowe, jak i cywilne zestawy przewożące sprzęt dla sił zbrojnych oraz wojsk sojuszniczych.
W tym przypadku chodzi o coś innego niż rynek pracy. Kluczowe są mobilność i ciągłość działania. Transporty tego typu mają być realizowane bez względu na obowiązujące ograniczenia, tak aby system logistyczny nie był uzależniony od kalendarza weekendów i świąt.
To zmiana ważna, ale dla większości kierowców pozostanie w tle. Znacznie bliżej codziennej praktyki są te przepisy, które wpływają na szkolenie i dostęp do zawodu.
Kierunek zmian jest jasny
Zgodnie z założeniami nowe przepisy mają wejść w życie w drugim kwartale 2026 roku. To jeszcze etap projektu, ale kierunek jest wyraźny – sztywne zasady zaczynają ustępować miejsca rozwiązaniom dopasowanym do realiów.
Dla branży transportowej to sygnał, że problem z dostępnością kierowców zaczyna być dostrzegany również na poziomie przepisów.
I że czasem wystarczy jedna zmiana w kalendarzu zakazów, żeby odblokować coś znacznie większego.
Źródło: MI, fot. OSK Grupa „Orzeł”










