Przyczepa odczepiła się od ciężarówki, powodując śmiertelny wypadek – zapadł wyrok w sprawie przewoźnika

Przyczepa odczepiła się od ciężarówki, powodując śmiertelny wypadek – zapadł wyrok w sprawie przewoźnika

Kierowcy zawodowi od lat zwracają uwagę na jeden problem: odpowiedzialność za stan techniczny pojazdu, na który często nie mają realnego wpływu. W trakcie kontroli drogowych pojawiają się zarzuty, że policja czy ITD „czepiają się” usterek, choć samochód należy do pracodawcy, a kierowca nie decyduje o jego serwisowaniu. Ten argument w wielu sytuacjach bywa zrozumiały.

W sprawie, którą rozpatrywał Sąd Rejonowy w Mikołowie, sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej.

Wyrok po śmiertelnym wypadku

Sąd wydał wyrok w sprawie dotyczącej śmiertelnego wypadku drogowego, do którego doszło w grudniu 2022 roku w miejscowości Zumpy w powiecie lublinieckim. W wyniku zdarzenia zginęło trzech mężczyzn podróżujących samochodem osobowym.

Postępowanie przygotowawcze prowadziła Prokuratura Rejonowa w Lublińcu, która w grudniu 2024 roku skierowała akt oskarżenia do sądu. Ostatecznie, ze względów organizacyjnych, sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Mikołowie.

Sąd skazał mężczyznę – kierowcę i jednocześnie właściciela pojazdu ciężarowego – na karę 2 lat bezwzględnego pozbawienia wolności, orzekł zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych kategorii C na 4 lata, a także zasądził zadośćuczynienie w łącznej kwocie 270 tys. zł na rzecz rodzin ofiar. Prokuratura uznała wyrok za słuszny i nie wniosła apelacji.

Co wydarzyło się na drodze?

Do wypadku doszło 6 grudnia 2022 roku około godziny 6.00 rano. Mężczyzna kierował samochodem ciężarowym z przyczepą, obie jednostki były załadowane miałem węglowym. Podczas jazdy drogą wojewódzką nr 905 doszło do awarii zaczepu holowniczego. Przyczepa odłączyła się od pojazdu, zjechała na przeciwległy pas ruchu i uderzyła w nadjeżdżający samochód osobowy marki Volkswagen Golf.

Kierowca osobówki nie miał żadnych szans na reakcję. Zginęły trzy osoby.

Badania wykazały, że zarówno mężczyzna kierujący zestawem, jak i kierowca samochodu osobowego byli trzeźwi i nie znajdowali się pod wpływem środków odurzających.

Stan techniczny, który nie pozostawiał złudzeń

Kluczowe okazały się opinie biegłych. Ekspert z zakresu ruchu drogowego jednoznacznie wskazał, że jedyną bezpośrednią przyczyną wypadku była awaria zaczepu, która doprowadziła do odłączenia przyczepy. Z kolei biegły zajmujący się badaniem stanu technicznego pojazdów stwierdził, że samochód ciężarowy nie spełniał warunków technicznych, ponieważ element sprzęgający był uszkodzony i niewłaściwie zamocowany do ramy.

Co więcej, ustalono, że zespół pojazdów w ogóle nie był dopuszczony do ruchu. Po montażu zaczepu kilka lat wcześniej nie uzyskano wymaganej zgody na ciągnięcie przyczepy.

I tu dochodzimy do punktu, który dla branży transportowej jest szczególnie istotny.

Gdy nie ma na kogo zrzucić odpowiedzialności

Wielu kierowców mówi wprost: „To nie mój pojazd, to nie ja decyduję o naprawach”. W tym przypadku ten argument nie miał zastosowania. Mężczyzna był jednocześnie kierowcą i właścicielem pojazdu, a więc osobą, która odpowiadała zarówno za stan techniczny zestawu, jak i za decyzję o wyjeździe nim na drogę.

Kara dwóch lat więzienia – choć może wydawać się niewysoka w porównaniu ze skalą tragedii – jasno pokazuje jedno: wyjazd niesprawnym pojazdem może mieć konsekwencje, których nie da się cofnąć. Na drodze wystarczy jeden element, jeden zaczep, jedna zignorowana usterka.

Efekt? Trzy stracone życia i dramat rodzin, które nigdy nie wrócą do normalności.

Przestroga, nie nagonka

Ten materiał nie jest po to, by kogokolwiek piętnować. To przestroga – zwłaszcza dla tych przewoźników, którzy sami siadają za kierownicą swoich pojazdów i bagatelizują kwestie formalne lub techniczne. Dokumenty, dopuszczenia, stan techniczny to nie biurokratyczna fanaberia. To realne bezpieczeństwo – własne i innych uczestników ruchu.

Bo na drodze, gdy wyjeżdżamy niesprawnym pojazdem, może wydarzyć się wszystko. A czasem wydarza się to, czego nie da się już naprawić.

Źródło: Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, fot. Policja

Sprawdź także