Z łatwością można dostrzec, że znaki drogowe B-20 „STOP”, A-7 „ustąp pierwszeństwa” oraz D-1 „droga z pierwszeństwem” różnią się kształtem. Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest prosta – nawet w trudnych warunkach, takich jak intensywne opady śniegu, jesteśmy w stanie szybko zidentyfikować te znaki. Ich głównym celem jest informowanie kierowców o sytuacji związanej z pierwszeństwem przejazdu oraz o konieczności ustąpienia drogi. Umiejscowienie znaku „STOP” na drodze ma kluczowe znaczenie, szczególnie w miejscach o podwyższonym ryzyku, gdzie widoczność na drogę z pierwszeństwem jest ograniczona, co zwiększa ryzyko kolizji. W związku z tym znak B-20 najczęściej spotykany jest na trudnych skrzyżowaniach.
W przepisach ruchu drogowego, czytamy że kiedy dojeżdżamy do skrzyżowania oznaczonego znakiem „STOP”, zatrzymanie powinno nastąpić w miejscu, gdzie jest namalowana linia bezwzględnego zatrzymania P-12 lub tuż przed tą linią. Jeżeli nie ma linii bezwzględnego zatrzymania, należy zatrzymać się w miejscu, z którego jest dobra widoczność drogi, przed którą ustawiony jest znak. W sytuacji gdy poruszamy się za pojazdem i dojeżdżamy do skrzyżowania, praktycznie zatrzymujemy się dwa razy. Pierwsze to zatrzymanie wynikające z warunków ruchu, drugie zaś wynika z dyspozycji znaku B-20.
Ale jak pokazuje życie nadal są kierowcy, i do tego nawet zawodowi, którzy błędnie utożsamiają znak „STOP” ze znakiem ustąp pierwszeństwa (A-7) i nie zatrzymują się zgodnie ze wskazaniami.
Ostatnio policjanci w Świeciu, zauważyli jak jadący przed nimi kierowca ciężarówki ignoruje znak B-20 i wjeżdża na skrzyżowanie bez zatrzymania pojazdu. Funkcjonariusze natychmiast zareagowali, a 50-letni mieszkaniec Zgierza, otrzymał mandat w wysokości 300 złotych i 8 punktów karnych.
Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)










