Wystające rury zapowiadały kontrolę. To, co wyszło później, pogrążyło kierowcę

Wystające rury zapowiadały kontrolę. To, co wyszło później, pogrążyło kierowcę

Już z daleka było widać, że ten transport zakończy się kontrolą. Rury wystające kilka metrów przed pojazd i daleko za jego tylny obrys nie dawały kierowcy żadnych szans, by przejechać niezauważonym. Patrol w Rymanowie tylko zrobił to, co w tej sytuacji było oczywiste. Nikt jednak nie spodziewał się, że nieprawidłowy przewóz ładunku okaże się dopiero początkiem problemów 64-letniego kierowcy Iveco Daily.

Co groziło za sam sposób przewozu ładunku

Przepisy są w tej kwestii jednoznaczne. Zgodnie z Prawo o ruchu drogowym ładunek może wystawać maksymalnie 0,5 m z przodu pojazdu oraz 2 m z tyłu. W tym przypadku oba limity zostały przekroczone wielokrotnie. Przy tak oczywistym naruszeniu kierowca mógł się liczyć z mandatem nawet do 1500 zł i 15 punktami karnymi, a przede wszystkim z zakazem dalszej jazdy do czasu przeładunku lub usunięcia nieprawidłowości. Taki pojazd nie powinien w ogóle wyjechać na drogę publiczną. Wystające kilka metrów rury to realne zagrożenie przy skrętach, hamowaniu czy mijaniu się z innymi pojazdami.

To jednak nie koniec problemów

W trakcie kontroli wyszło na jaw, że 64-letni mieszkaniec powiatu brzozowskiego prowadził w stanie po użyciu alkoholu – miał ponad 0,3 promila. Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy, a sprawa trafi do Sąd Rejonowy w Krośnie. Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie po użyciu alkoholu grozi zakaz prowadzenia pojazdów od 6 miesięcy do 3 lat oraz grzywna do 30 000 zł. W tym przypadku ostateczne konsekwencje określi sąd.

Najważniejsze pytanie: dlaczego?

Bus z ładunkiem wystającym 3,5 metra z przodu i 4 metry z tyłu nie jest pojazdem, który można „przemycić” w ruchu. Taki transport widać z daleka. Prawdopodobieństwo kontroli w takiej sytuacji jest bliskie stuprocentowemu. Nie potrzeba wagi, drona ani specjalistycznego sprzętu – wystarczy wzrok patrolu.

I tu dochodzimy do aspektu, który najbardziej zastanawia. Skoro więc kierowca musiał liczyć się z tym, że zostanie zatrzymany, dlaczego wsiadł za kierownicę po alkoholu? Czy uznał, że to tylko krótki odcinek? Że „może się uda”? A może rutyna i bagatelizowanie ryzyka wzięły górę nad rozsądkiem? W tej sprawie najbardziej uderza właśnie to połączenie – skrajnie widocznego naruszenia przepisów transportowych i decyzji o prowadzeniu po alkoholu, mimo że kontrola była niemal pewna.

Źródło: Policja

Sprawdź także