Na autostradzie Autostrada A4 doszło do niebezpiecznych zdarzeń związanych z nieodśnieżonymi pojazdami ciężarowymi. Jak poinformowała Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu, jednego dnia funkcjonariusze interweniowali wobec dwóch kierowców zestawów, z których podczas jazdy spadały bryły lodu i śniegu. Obaj zostali ukarani mandatami.
Policja podkreśla, że w obu przypadkach z dachów naczep odrywały się zamarznięte fragmenty śniegu, które stanowiły realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Tego typu sytuacje mogą skończyć się rozbitą szybą w aucie jadącym z tyłu, uszkodzeniem karoserii, a w skrajnym przypadku – utratą panowania nad pojazdem i poważnym wypadkiem. Funkcjonariusze przypomnieli, że obowiązkiem kierowcy jest przygotowanie pojazdu do jazdy w taki sposób, aby nie zagrażał bezpieczeństwu innych. Mandaty w takich przypadkach mogą sięgać nawet kilku tysięcy złotych.
Zima odchodzi, problem zostaje
Choć kalendarzowa zima powoli się kończy, warunki wciąż bywają typowo zimowe. Nocne przymrozki i opady sprawiają, że na dachach naczep tworzy się warstwa lodu, która podczas jazdy zamienia się w niebezpieczny „pocisk”. Sytuacja z A4 pokazuje, że temat wcale nie jest marginalny ani incydentalny.
To nie pierwsze tego typu zdarzenia w tym sezonie. Policja regularnie apeluje o dokładne odśnieżanie pojazdów przed wyruszeniem w trasę i konsekwentnie egzekwuje przepisy. Problem polega jednak na tym, że rzeczywistość kierowców zawodowych nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać z perspektywy komunikatu prasowego.
Kierowcy: chcemy odśnieżać, ale nie mamy gdzie
W naszym ostatnim materiale pisaliśmy o działaniach Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która ogłosiła przetarg na kolejne rampy do odśnieżania m.in. przy trasie S3.
To krok w dobrą stronę, ale na razie sytuacja pozostaje patowa.
Kierowcy mówią wprost: chcieliby usunąć śnieg z dachu naczepy, ale często nie mają gdzie tego zrobić bezpiecznie i zgodnie z przepisami BHP. Wysokość zestawu uniemożliwia wejście na dach, a specjalnych ramp wciąż jest jak na lekarstwo. W praktyce oznacza to, że odpowiedzialność spada w całości na kierowcę, infrastruktura nie nadąża, a kontrole i mandaty są jak najbardziej realne.
Przykład z A4 jest tego najlepszym dowodem. Policja działa zgodnie z prawem i reaguje na zagrożenie. Kierowcy z kolei funkcjonują w systemie, który wymaga od nich odśnieżania pojazdu, ale nie zapewnia wystarczających narzędzi, by mogli to zrobić w cywilizowany sposób.
Pat, który wraca każdej zimy
Co roku scenariusz wygląda podobnie. Spada śnieg, pojawiają się kontrole, padają mandaty, a branża transportowa przypomina o braku infrastruktury. GDDKiA zapowiada kolejne inwestycje, przetargi ruszają, ale zanim nowe rampy powstaną, mija kolejny sezon.
Sytuacja z A4 pokazuje jedno: zima może się kończyć, ale problem nieodśnieżonych ciężarówek wciąż jest aktualny. A dopóki liczba miejsc do bezpiecznego usuwania śniegu z naczep nie będzie odpowiadać realnym potrzebom transportu, podobne komunikaty policyjne będą wracać każdej zimy – razem z mandatami.
Źródło: Policja










