Manipulacje z kartami kierowcy wciąż są nagminne – mimo grożących za to surowych konsekwencji. Na ekspresowej „siódemce” pod Grójcem, funkcjonariusze mazowieckiej Inspekcji Transportu Drogowego zatrzymali do kontroli zestaw należący do polskiej firmy transportowej. Kierowca – obywatel Polski – wykonywał krajowy przewóz rzeczy na potrzeby własne. Choć okazał wszystkie wymagane dokumenty, kontrola tachografu ujawniła poważne naruszenie przepisów.
Mężczyzna prowadził pojazd bez zalogowanej w tachografie karty kierowcy. Jak tłumaczył inspektorom, „zapomniał” jej włożyć – karta znajdowała się w jego portfelu. Analiza danych z tachografu wykazała jednak, że bez jej użycia przejechał niemal 150 kilometrów. To klasyczny przykład manipulacji, która uniemożliwia rejestrowanie czasu pracy, prędkości i przebytej trasy. W toku dalszych czynności ustalono również, że przedsiębiorca przekroczył dopuszczalny termin pobrania danych z tachografu o 41 dni.
Kierowcy zatrzymano prawo jazdy na trzy miesiące, co w praktyce oznacza także czasową utratę możliwości zarobkowania. Dodatkowo nałożono na niego mandat w wysokości 2000 złotych. Przeciwko przewoźnikowi wszczęto postępowanie administracyjne – grozi mu kara finansowa sięgająca 5500 zł.
Nie jest to przypadek odosobniony. Inspektorzy ITD coraz częściej ujawniają sytuacje, w których kierowcy dysponują nawet dwiema „zapasowymi” kartami – jedną swoją i jedną cudzą – by manipulować czasem pracy. Niestety, widmo utraty prawa jazdy i pracy wciąż nie działa odstraszająco na wszystkich. Kontrole drogowe i analizy danych z tachografów pokazują, że niektórzy kierowcy i przedsiębiorcy wciąż są skłonni ryzykować – zarówno bezpieczeństwo innych uczestników ruchu, jak i swoje zawodowe życie – w imię skrócenia czasu dostawy czy ominięcia przepisów.
Źródło: WITD Radom










