W poniedziałek rano, około godziny 8:00, na drodze wojewódzkiej nr 653 między Sejnami a Suwałkami doszło do tragicznego w skutkach wypadku. W rejonie miejscowości Aleksandrowo potrącony został rowerzysta. Mimo podjętej reanimacji, życia mężczyzny nie udało się uratować.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że rowerzysta zginął w wyniku zderzenia z ciężarówką. 63-letni kierowca pojazdu ciężarowego był trzeźwy. Na miejscu przez kilka godzin pracowały służby ratunkowe i policja, która zorganizowała objazdy dla pozostałych uczestników ruchu.
To dramatyczne zdarzenie jest kolejnym przykładem na to, jak kruche może być bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu. Niestety, choć wielu rowerzystów porusza się odpowiedzialnie i zgodnie z przepisami, coraz częściej dochodzi do sytuacji, które wyglądają jak proszenie się o nieszczęście.
Tylko w ostatnim czasie funkcjonariusze suwalskiej drogówki interweniowali dwukrotnie wobec cyklistów poruszających się… drogą ekspresową S61.
Najpierw dwóch młodych mężczyzn – 18- i 20-latek – zostało zatrzymanych podczas jazdy rowerami pasem awaryjnym tej trasy. Twierdzili, że podróżują z Finlandii i „tak poprowadziła ich nawigacja”.
Kilka dni wcześniej niemal identyczny przypadek – tym razem z udziałem 33-letniej obywatelki Norwegii, która samotnie przemierzała Europę na rowerze. Również i ona została zatrzymana na ekspresówce, tłumacząc, że zaufała wskazaniom aplikacji.
W obu przypadkach interwencja policji zapobiegła tragedii — funkcjonariusze przewieźli rowerzystów w bezpieczne miejsca i wskazali alternatywną trasę.
Niestety, jak pokazuje poniedziałkowy wypadek, nie zawsze wszystko kończy się szczęśliwie.
Pojawia się zasadnicze pytanie: czy rowerzyści mają dziś wystarczającą wiedzę o przepisach ruchu drogowego? Przecież ekspresówka nie jest ścieżką rowerową, a pobocze nie stanowi bezpiecznej alternatywy.
Kierowcy ciężarówek nie kryją oburzenia – i trudno im się dziwić. Jadąc zestawem ważącym kilkadziesiąt ton, nie mają szans na gwałtowne manewry, gdy nagle na trasie pojawia się rowerzysta. Dla zawodowców to nie tylko zagrożenie dla życia rowerzystów, ale i trauma, z którą zostają na długo.
Rowerzyści zbyt często ufają technologii, a nie przepisom. Nawigacja wygrywa z rozsądkiem, a konsekwencje bywają dramatyczne.
Źródło: Policja










