Obserwując nasze drogi można odnieść swoiste wrażenie, że nieustannie toczy się na nich walka o prymat głównie miedzy kierowcami ciężarówek i samochodów osobowych. Coraz częściej mamy więc do czynienia z wynikami frustracji kierowców osobówek, którym swobodną jazdę ograniczają właśnie ciężarówki.
Dlatego co jakiś czas docierają do na informacje, jak to „szeryf drogowy” postanowił wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Z tym tylko, że coraz częściej sytuacje takie kończą się w sposób, którego agresywny kierowca nie przewidział. A złośliwe wyhamowanie ciężarówki w efekcie przysparza sporo problemów.
I taka właśnie sytuacja miała miejsce w Zielonej Górze. Kierowcę samochodu osobowego zirytował fakt, że kierujący ciężarówką wcześniej próbował zmienić pas wjeżdżając przed osobówkę i dlatego postanowił dać mu „nauczkę”. Zajechał mu więc drogę i gwałtownie się zatrzymał. Wyhamować udało się kierującemu pojazdem ciężarowym, ale sytuacji tej nie przewidział kierowca autobusu, który uderzył w ciężarówkę, a ta w samochód „szeryfa”.
Przybyli na miejsce policjanci mieli trudny orzech do zgryzienia, bo każdy z uczestników kolizji podawał inną wersję zdarzenia. Ale wówczas w sukurs przyszedł monitoring, który pozwolił na wyjaśnienie sprawy. W efekcie winnym zajścia został uznany kierowca osobówki, który otrzymał 3000 złotych mandatu i 10 punktów karnych, a dodatkowo naprawa obydwu pojazdów zostanie pokryta z jego ubezpieczenia OC.
Źródło: Policja










