Do groźnie wyglądającego zdarzenia z udziałem dwóch autokarów przewożących dzieci doszło w poniedziałkowy poranek na drodze wojewódzkiej nr 591 w powiecie kętrzyńskim. Na miejsce skierowano liczne służby ratunkowe, a także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Choć ostatecznie obrażenia uczestników zdarzenia nie okazały się poważne, sama kolizja zwraca uwagę na problem, który doskonale znają kierowcy zawodowi. Wystarczy chwila spóźnionej reakcji, aby doszło do zderzenia, nawet na drodze, gdzie pojazdy nie poruszają się z dużymi prędkościami.
Dwa autokary jechały w tym samym kierunku
Jak poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Kętrzynie, zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło kilka minut po godzinie 8.00. Do kolizji doszło na wysokości miejscowości Wopławki.
Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że oba autokary poruszały się w tym samym kierunku. W pewnym momencie kierowca jednego z pojazdów wykonywał manewr skrętu w prawo. Wówczas jadący za nim mercedes uderzył w tył poprzedzającego autokaru. Policjanci ustalili, że za kierownicą mercedesa siedział 72-letni kierowca.
Skręcający pojazd zwykle wysyła kilka sygnałów
Sama sytuacja wydaje się dość charakterystyczna. Nie doszło do zderzenia podczas wyprzedzania czy wykonywania skomplikowanego manewru. Według wstępnych ustaleń był to klasyczny przypadek najechania na tył pojazdu poprzedzającego.
Kierowca przygotowujący się do skrętu najczęściej wcześniej sygnalizuje manewr kierunkowskazem, a następnie stopniowo wytraca prędkość. Dla kierującego jadącego za nim są to sygnały informujące o konieczności zmniejszenia prędkości i przygotowania się do reakcji.
Dlaczego w tym przypadku do zderzenia mimo wszystko doszło? Odpowiedź na to pytanie ma dać prowadzone przez policję postępowanie.
Gdy przed sobą ma się tylko „ścianę”
Wśród kierowców zawodowych od lat powraca temat jazdy za dużymi pojazdami. Kiedy przed ciężarówką lub autokarem znajduje się samochód osobowy, kierowca zazwyczaj może obserwować sytuację znacznie dalej niż tylko bezpośrednio przed maską swojego pojazdu. Widzi zachowania kolejnych uczestników ruchu i może wcześniej przygotować się do hamowania.
Sytuacja zmienia się, gdy przez wiele kilometrów jedzie za innym autokarem lub zestawem ciężarowym. Wówczas przed oczami ma praktycznie wyłącznie tył poprzedzającego pojazdu. Nie widzi tworzącego się zatoru, przeszkody na drodze czy innych zdarzeń rozgrywających się kilkadziesiąt lub kilkaset metrów dalej.
W takich warunkach kierowca często reaguje dopiero na zachowanie pojazdu jadącego przed nim. Jeżeli odstęp jest zbyt mały, czasu na reakcję pozostaje niewiele. To właśnie dlatego zachowanie odpowiedniej odległości od poprzedzającego pojazdu ma szczególne znaczenie podczas jazdy za dużymi autobusami i ciężarówkami, które skutecznie ograniczają widoczność drogi.
To nie była droga szybkiego ruchu
Warto zwrócić uwagę również na miejsce zdarzenia. Do kolizji doszło na drodze wojewódzkiej, a nie na autostradzie czy drodze ekspresowej. Nie były to więc warunki charakterystyczne dla zdarzeń wynikających z bardzo dużych prędkości. Tym bardziej istotne wydaje się pytanie o obserwację przedpola jazdy i zachowanie bezpiecznego odstępu między pojazdami.
Nawet przy umiarkowanych prędkościach masa autokaru sprawia, że droga hamowania pozostaje znaczna, a każda zwłoka w reakcji kierowcy może mieć poważne konsekwencje.
Pomocy wymagały dwie osoby
Na miejsce natychmiast zadysponowano zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarną oraz policję. Ze względu na informacje o dzieciach podróżujących autokarami lądował również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Pomocy medycznej wymagały dwie osoby – 12-letni chłopiec oraz 53-letnia kobieta. Po przebadaniu okazało się jednak, że chłopiec nie wymaga hospitalizacji i został przekazany pod opiekę rodziców. Kobietę przewieziono do szpitala w Kętrzynie na dalsze badania.
Obie osoby były przytomne i świadome. Ostatecznie żadna z nich nie wymagała transportu lotniczego.
Kierowcy byli trzeźwi
Badanie wykazało, że obaj kierowcy byli trzeźwi. Z uwagi na uszkodzenia powstałe podczas zderzenia policjanci zatrzymali dowody rejestracyjne obu autokarów. Pojazdy zostały odholowane na parking strzeżony. Funkcjonariusze zatrzymali również uprawnienia do kierowania 72-letniemu kierowcy mercedesa.
W związku z prowadzonymi czynnościami droga wojewódzka nr 591 była zablokowana do godziny 11.30. Obecnie ruch odbywa się już bez utrudnień.
Źródło: Policja










